Przekleństwa niewinności (1999, reż. Sofia Coppola)
Pierwszy większy film od córki Francisa, ale jaki dojrzały. Poruszający poważny temat samobójstw wśród młodzieży oraz pokazujący jak bardzo bezrefleksyjnymi kretynami potrafią być wobec nich rodziciele. Fabularnie to takie przeciwieństwo "Małych kobietek" - też mamy tu kilka nastoletnich amerykańskich sióstr, z tym że tutaj zamiast rozwijać skrzydła stają się więźniami woli despotycznej matki i słabości ojca.
Młoda Coppola jednak porusza to wszystko z zaskakującą lekkością i pozwala sobie na sympatyczną zabawę formą. Całkiem ciekawe jest przedstawienie historii sióstr Lisbon z perspektywy grupki chłopaków z sąsiedztwa, dla których te blond dziewczyny z naprzeciwka są niczym jakieś tajemnicze jednorożce. Co najważniejsze, Pani reżyser mimo przesłania jakie ma do przekazania nie popada do końca w łopatologię. Choć matka jest tą winowajczynią to nie od początku jest przedstawiana jako zło wcielone i w pierwszych scenach nawet można uwierzyć w jakąś tam jej wrażliwość. Przyczepię się może do tego, że film jest trochę za krótki, z kolei wątek Josha Harnetta zostaje tu zakończony jakoś niemrawo (choć w książce podobno rozwiązany w podobny sposób).
Świetna jest tu szczególnie Dunst (ale ona za młodu była hot <3), z kolei Kathleen Turner i James Woods jako rodzice to naprawdę interesujący casting. Przykro jednak patrzeć na niegdyś piękną Kathleen wyniszczoną przez nieszczęsną chorobę. No i szkoda, że Coppola mając do dyspozycji Danny'ego DeVito czy Scotta Glenna to zmarnowała ich w niczym niewyróżniających się epizodzikach.
7/10
Pierwszy większy film od córki Francisa, ale jaki dojrzały. Poruszający poważny temat samobójstw wśród młodzieży oraz pokazujący jak bardzo bezrefleksyjnymi kretynami potrafią być wobec nich rodziciele. Fabularnie to takie przeciwieństwo "Małych kobietek" - też mamy tu kilka nastoletnich amerykańskich sióstr, z tym że tutaj zamiast rozwijać skrzydła stają się więźniami woli despotycznej matki i słabości ojca.
Młoda Coppola jednak porusza to wszystko z zaskakującą lekkością i pozwala sobie na sympatyczną zabawę formą. Całkiem ciekawe jest przedstawienie historii sióstr Lisbon z perspektywy grupki chłopaków z sąsiedztwa, dla których te blond dziewczyny z naprzeciwka są niczym jakieś tajemnicze jednorożce. Co najważniejsze, Pani reżyser mimo przesłania jakie ma do przekazania nie popada do końca w łopatologię. Choć matka jest tą winowajczynią to nie od początku jest przedstawiana jako zło wcielone i w pierwszych scenach nawet można uwierzyć w jakąś tam jej wrażliwość. Przyczepię się może do tego, że film jest trochę za krótki, z kolei wątek Josha Harnetta zostaje tu zakończony jakoś niemrawo (choć w książce podobno rozwiązany w podobny sposób).
Świetna jest tu szczególnie Dunst (ale ona za młodu była hot <3), z kolei Kathleen Turner i James Woods jako rodzice to naprawdę interesujący casting. Przykro jednak patrzeć na niegdyś piękną Kathleen wyniszczoną przez nieszczęsną chorobę. No i szkoda, że Coppola mając do dyspozycji Danny'ego DeVito czy Scotta Glenna to zmarnowała ich w niczym niewyróżniających się epizodzikach.
7/10
19-08-2021, 12:55 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-08-2021, 13:02 przez Kryst_007.)





