(03-09-2021, 11:53)Nemo napisał(a): Gratki mimo wszystko. Ciekawy kierunek. Można robić po tym wszystko: od targu rybnego, przez muzeum aż po politykę.To tak samo jak po braku studiów: też można robić wszystko i zostać kimkolwiek chcesz :)
Beata Szydło jest po etnologii na UJ, gdzie również przez chwilę studiowałem i jeden stary wykładowca nawet ją wspominał. Że była zupełnie nieciekawa i nie wie jakim cudem zrobiła karierę w polityce :P
Mistrz - niby całkiem nieźle, ale to jest schemat na schemacie: wymieszajcie ze sobą wszystkie filmy o Auschwitz, a jako osobę, która może cokolwiek załatwić współwięźniom podstawcie boksera zapewniającego rozrywkę rasie panów i już obejrzeliście ten film. Takie to wszystko bez polotu, bez uczucia, granie na najprostszych instynktach, aby spróbować poruszyć widza. Wszystkie postaci Niemców takie same, dzielą się właściwie na: totalnych zwyrodnialców oraz totalnych zwyrodnialców z okazjonalnym ludzkim odruchem.
Realizacyjnie też jest typowo po Polsku, czyli postawili trzy baraki w polu, resztę dokleili komputerowo i już mamy Auschwitz. Niemieckiego akcentu również brakuje u kilku aktorów grających Niemców. Z ważniejszy ról, to Głowacki daje radę, ale bez szału ten występ, zwłaszcza, że czasami dostaje strasznie słabe dialogi do wypowiedzenia (zwłaszcza w relacji z tym dzieciakiem, który swoją drogą w filmie jest wyłącznie po to, żeby głównemu bohaterowi dać konkretną motywację). Dobrze wypada też Bosak, który jest stworzony do ról takich skurwysynów, a gdzie znajdziesz bardziej skurwysyńskiego skurwysyna jak nie w dowództwie KL Auschwitz? Problem w tym, że ja widziałem takiego eleganckiego, przystojnego i diabolicznie złego SSmana już dziesiątki razy: Ralpha Fiennesa i tak już nikt nie przeskoczy, tak jak ciężko przeskoczyć samą Listę Schindlera w tej tematyce, wszystko co powstało po Spielbergu wydaje się artystycznymi popłuczynami.
Wydaje mi się, że twórcy i producenci szukając tematu na film poszli po linii najmniejszego oporu: nakręćmy o holokauście! Poszukajcie jakie tam ciekawe historie w Auschwitz się działy i jeszcze nikt tego nie nakręcił. Oo, był w obozie polski bokser - pasuje. Maciej, napisz sobie jakiś scenariusz, do odhaczenia są wszystkie punkty z kina obozowego jak upokarzanie więźniów, znalezienie przyjaciela (lub miłości), uniknięcie cudem śmierci (u Spielberga zaciął się pistolet, to weź tego nie powtarzaj, tylko wymyśl coś innego, może niech ktoś zacznie recytować niemiecką poezję, to się Niemcy wzruszą i oszczędzą), szmuglowanie jedzenia i leków, potem śmierć przyjaciela (lub miłości, a może być też śmierć miłości przyjaciela), koniecznie parę ujęć sprzed komór gazowych, do tego dodaj pojedynki bokserskie z dwa razy większymi Niemcami i styknie. Wyślij potem scenariusz do PISFu, na pewno sypną hajsem.
Taka średniawka niestety, chociaż nawet nie uważam, żeby to był jakiś zmarnowany potencjał, bo historia nadaje się na krótką anegdotę w podręczniku historii, a nie na film. Dam 5/10
03-09-2021, 13:59 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-09-2021, 14:02 przez simek.)





