Star Wars Visions już wyszło, postanowiłem więc sprawdzić, co to u licha jest i... pierwszy odcinek to cudeńko, rzecz klimatyczna jak mało co, a połączenie feudalnej japońszczyzny i Gwiezdnych Wojen naprawdę się sprawdziło. Te kilkanaście minut, utrzymane w czerni i bieli z okazjonalnymi przebłyskami czerwieni było naprawdę dobre. Ot, jakaś wioska na zadupiu, którą dręczą bandyci; niby motyw Siedmiu Samurajów, ale nie do końca, bo wszystko i tak wiąże się z pojedynkiem na miecze świetlne. Git, biere, ogląda dalej i... drugi odcinek to jakieś gunwo anime z przerysowanymi proporcjami i heheszkowym zespołem rockowym, na który poluje Bobba Fett, czy coś takiego. Wymiękłem, wyłączyłem gdy tylko karykaturalny Fett się pojawił. Nie, Visions nie są jednak dla mnie :)
22-09-2021, 13:30





