Dalton w ogóle był fajnym Bondem. Może wpływa na to fakt, że w "The Living Daylights" jest jeszcze bardziej niż w "A View to a Kill" wyczuwalny klimat 80s'. Poza tym, Dalton miał w oczach jakąś bezwzględność. I faktycznie wyprzedził pod tym względem Craiga. LTK z kolei to bardziej film akcji niż klasyczny Bond, ale za to świetny film akcji (choć nie brak tam też komiksowości - jak ten gość, który się rozpęknął w komorze ciśnieniowej). Są też nieźli antagoniści - Robert Davi i Benicio del Toro. Generalnie żałuję, że Dalton zagrał tylko w dwóch (i tego, że w LTK Carey Lowell ścięła w pewnym momencie włosy, w dłuższych wyglądała lepiej
).
).
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.
02-10-2021, 10:36 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-10-2021, 10:36 przez Dirk.)





