Zostaw ją niebiosom (1945)
Obejrzałem, bo to podobno jeden z ładniej wyglądających filmów Hollywood ery Hayesa i w sumie - poza ładnymi krajobrazami w tle dostałem całkiem emocjonujący obraz niezrównoważonej psychiki zazdrosnej kobiety. Film do tego ma znakomity i świadomie prowadzony klimat. Kiedy jest sielanka to na ekranie Słońce odbijające się w lustrze jeziora, ale gdy żałoba i tragedia to jako lokacja pochmurne niebo i posępny horyzont morza.
Gene Tierney na ekranie nie tyle co błyszczy zniewalającą urodą, co aktorskim talentem. Od takiej małżonki to nic tylko uciekać i cieszyć się wolnością, a z każdym kolejnym jej aktem wyrachowania tylko coraz bardziej zaskakuje i przeraża swą przebiegłością. Jako ciekawostkę warto wiedzieć, że w życiu prywatnym sama zmagała się z niemałymi problemami psychicznymi. Gdybym miał się do czegoś przyczepić, to może do tego że reszta bohaterów z małżonkiem i siostrą na czele jest za to dość nijaka. No jeszcze młody Vincent Price jako jej były i wysoko postawiona łajza ma konkretniejszy materiał do odegrania, ale reszta ziew. I nie wiem w sumie czy ten framing device był tu kompletnie potrzebny, bo nic na fabułę nie wpływał. Poza tym na szczęście sama historia wciąga i nie zostawia obojętnym.
8/10
Obejrzałem, bo to podobno jeden z ładniej wyglądających filmów Hollywood ery Hayesa i w sumie - poza ładnymi krajobrazami w tle dostałem całkiem emocjonujący obraz niezrównoważonej psychiki zazdrosnej kobiety. Film do tego ma znakomity i świadomie prowadzony klimat. Kiedy jest sielanka to na ekranie Słońce odbijające się w lustrze jeziora, ale gdy żałoba i tragedia to jako lokacja pochmurne niebo i posępny horyzont morza.
Gene Tierney na ekranie nie tyle co błyszczy zniewalającą urodą, co aktorskim talentem. Od takiej małżonki to nic tylko uciekać i cieszyć się wolnością, a z każdym kolejnym jej aktem wyrachowania tylko coraz bardziej zaskakuje i przeraża swą przebiegłością. Jako ciekawostkę warto wiedzieć, że w życiu prywatnym sama zmagała się z niemałymi problemami psychicznymi. Gdybym miał się do czegoś przyczepić, to może do tego że reszta bohaterów z małżonkiem i siostrą na czele jest za to dość nijaka. No jeszcze młody Vincent Price jako jej były i wysoko postawiona łajza ma konkretniejszy materiał do odegrania, ale reszta ziew. I nie wiem w sumie czy ten framing device był tu kompletnie potrzebny, bo nic na fabułę nie wpływał. Poza tym na szczęście sama historia wciąga i nie zostawia obojętnym.
8/10
09-10-2021, 12:17






