Zemsta frajerów - po obejrzeniu stwierdzam, iż tytuł polski jest lepszy od oryginału i dobrze, że słowo "nerd" jeszcze wtedy nie upowszechniło w polszczyźnie. Bo w sumie nerdów tam jest trójka. Bo czarny zniewieściały gej czy jakiś ćpający brudas to tak ciężko pasują do stereotypu kujona. A sama komedia to taka sobie - ot banda przegrywów spina poślady i pokonuje wrednych i popularnych liderów - ile razy to widziano? I choć sam jestem "frajerem", to wolę bractwo AlfaBeta. Fajniejsi ludzie, w tym Jefferson ze Świata według Bundych. Za to soundtrack niezły, zwłaszcza tytułowa piosenka i numer z finału.
6/10
Wendy - tym bardziej Disney mógł darować sobie live action Piotrusia Pana, bo ten nieźle oddał powieść Barriego. Granie kartą diversity też Disney nie może się szczycić, bo palmę pierwszeństwa zabrał i ten film - Piotruś i kilku innych Zagubionych chłopców są czarni (nie, nie mam z tym problemu). Tyle dygresji. Jakeiś świeże podejście do lore'u Piotrusia Pana. Bardziej przyziemna wersja, gdzie wróżki to świecące wieloryby, a piraci to banda dziadów z wyspowych slumsów. W sumie jedynym nadnaturalnym elementem jest zatrzymywanie starzenia bądź jego przyspieszenia. Aktor grający Piotrusia świetny i idealnie uchwycił jego postać.
7,5/10
Fantomas kontra Scotland Yard - ej, Fantomas ma moje poparcie w pobieraniu podatków od życia od najbogatszych. Szczególnie po tym co wyczyniają Bezosy, Gatesy i inne jaszczuroludy. Ten sequel jest bardziej dramatyczny i momentami poważniejszy, m.in. Fantomas bez wahania morduje ludzi. Wygłupy de Funesa zaś bardziej stonowane i jego zachowanie wynika z intryg i wpędzania go w obłęd. Choć pościg znowu niebezpiecznie zbliża w zbytnią komediozę. Seria o Fantomasie miała mieć jeszcze jeden, dziejący się w ZSRR, ale film pasuje jako zwieńczenie serii, mimo że I dobrze, że przedłużanie w nieskończoność kończy się zmęczeniem materiału i przeskakiwaniem rekina. Swoją drogą, słyszałem iż hindi ma podobieństwo do języków słowiańskich, ale indyjski maharadża gadający po rusku :)?
7/10
6/10
Wendy - tym bardziej Disney mógł darować sobie live action Piotrusia Pana, bo ten nieźle oddał powieść Barriego. Granie kartą diversity też Disney nie może się szczycić, bo palmę pierwszeństwa zabrał i ten film - Piotruś i kilku innych Zagubionych chłopców są czarni (nie, nie mam z tym problemu). Tyle dygresji. Jakeiś świeże podejście do lore'u Piotrusia Pana. Bardziej przyziemna wersja, gdzie wróżki to świecące wieloryby, a piraci to banda dziadów z wyspowych slumsów. W sumie jedynym nadnaturalnym elementem jest zatrzymywanie starzenia bądź jego przyspieszenia. Aktor grający Piotrusia świetny i idealnie uchwycił jego postać.
7,5/10
Fantomas kontra Scotland Yard - ej, Fantomas ma moje poparcie w pobieraniu podatków od życia od najbogatszych. Szczególnie po tym co wyczyniają Bezosy, Gatesy i inne jaszczuroludy. Ten sequel jest bardziej dramatyczny i momentami poważniejszy, m.in. Fantomas bez wahania morduje ludzi. Wygłupy de Funesa zaś bardziej stonowane i jego zachowanie wynika z intryg i wpędzania go w obłęd. Choć pościg znowu niebezpiecznie zbliża w zbytnią komediozę. Seria o Fantomasie miała mieć jeszcze jeden, dziejący się w ZSRR, ale film pasuje jako zwieńczenie serii, mimo że I dobrze, że przedłużanie w nieskończoność kończy się zmęczeniem materiału i przeskakiwaniem rekina. Swoją drogą, słyszałem iż hindi ma podobieństwo do języków słowiańskich, ale indyjski maharadża gadający po rusku :)?
7/10
15-10-2021, 01:02
Spoiler




