Oryginalne Ghostbusters to (według samych twórców) oda do Nowego Jorku i film o przedsiębiorczości, która była modnym tematem w czasach Reagana. Jeżeli utrzymać te tematy to ta kontynuacja po latach powinna być albo o startupie, który odgrzewa zapomniany pomysł albo o Ghostbustersach jako dużej, funkcjonującej korporacji, która jest powszechna dla ludzi niczym deratyzacja.
Wyobraźcie sobie taki początek filmu, że baba wstaje w nocy napić się mleka, otwiera lodówkę a tam wrota do piekła, tyle że zamiast być przerażona to ze zblazowaniem zamyka drzwi i krzyczy do starego, że ma na jutro ogarnąć deduchyzacje bo już trzeci raz w tym roku opętało im lodówkę ;)
(Comedy gold, i know ;) )
A potem fabularnie mogłoby okazać się, że nowy przeciwnik to duch, który opętuje mężczyzn, więc na front wychodzą cztery nowe bohaterki, które muszą rozwiązać problem, więc możnaby nienachalnie wcisnąć diversity, żeby producenci mogli zaklaskać uszami ze szczęścia.
Ale nie, zamiast tego dostaniemy sequel, który duchowo pasuje do niczego, ale jest wyładowany po brzegi odwołaniami
Wyobraźcie sobie taki początek filmu, że baba wstaje w nocy napić się mleka, otwiera lodówkę a tam wrota do piekła, tyle że zamiast być przerażona to ze zblazowaniem zamyka drzwi i krzyczy do starego, że ma na jutro ogarnąć deduchyzacje bo już trzeci raz w tym roku opętało im lodówkę ;)
(Comedy gold, i know ;) )
A potem fabularnie mogłoby okazać się, że nowy przeciwnik to duch, który opętuje mężczyzn, więc na front wychodzą cztery nowe bohaterki, które muszą rozwiązać problem, więc możnaby nienachalnie wcisnąć diversity, żeby producenci mogli zaklaskać uszami ze szczęścia.
Ale nie, zamiast tego dostaniemy sequel, który duchowo pasuje do niczego, ale jest wyładowany po brzegi odwołaniami
18-10-2021, 19:00 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-10-2021, 19:02 przez Corn.)





