Problem tylko w tym, że trylogia husycka to już od drugiego tomu fabularna sraczkopadaczka (w dodatku z totalnie nieciekawym bohaterem), w kółko tylko złapali go i uciekł tylko po to, by go kto inny złapał i spuszczanie w kiblu co ciekawszych wątków pod koniec bo nie wiadomo co z nimi zrobić.
W sumie nawet nie wiem czy by mi się chciało oglądać ekranizację tego (no chyba, że dla walorów produkcyjnych, gdyby takowe były).
No dokładnie. Z tym się zgadzam, chodziło mi tylko o to, że MyAnna Buring nie mogłaby sensownie zagrać Yennefer w iluś tam sezonach, bo jest na to zwyczajnie za stara.
A Chalotra (która mi nie pasowała od początku) jakoś tam mnie do siebie przekonała... powiedzmy.
W sumie bardziej drażni mnie Triss, która wygląda czasami na znacznie starszą niż jest, a w tej roli to bym widział babeczkę, która zagrała Renfri.
Ciri tez mi już nie pasuje, bo już nie wygląda jak dziecko (w S1 jeszcze jako tako, teraz już wcale).
Co do scenariusza - jak dla mnie dałoby się wyjśc jeszcze z tego na drogę w miarę wiernej ekranizacji (choć spierdzielenie wątku z Brokilonem i podstaw relacji Ciri-Geralt zostawiło po sobie smród nie do zapomnienia), ale wszystko co wiadomo o s2 wskazuje na to, że twórców taka droga nie interesuje.
Spodziewam się, że murzyńskiego elfa mogą dokooptować do ekipy Geralta, a wtedy już nawet nie będę w stanie go wyciąć (z sezonu 1 dało się bez większego problemu).
Widzowie się akurat bardzo często gubili przy tych zastosowanych w S1 trzech liniach czasowych, które oczywiście były kompletnie z dupy, na siłę i tylko po to,zeby wprowadzić wcześniej Yen i Ciri, które powinny być wprowadzone wtedy, gdy w interakcję z nimi wchodzi Geralt, a tak to bardzo wyraźnie widac, że one po prostu nie mają żadnego wątku, który byłby wart opowiedzenia. Ja się zwyczajnie nudziłem oglądając to marne fanfiction z nimi w roli głównej i tak naprawdę tylko ta część z Geraltem były tu dla mnie mniej lub bardziej do przyjęcia.
Edit do którego wracam ma dwie części - z pierwszej, złożonej z odcinków ekranizujących opowiadania z Ostatniego Źyczenia jestem zadowolony zdecydowanie bardziej. Ciri nie ma w ogóle, Yennefer pojawia się pod sam koniec. Z druga jest gorzej, bo oprócz opowiadania ze smokiem, które bardziej mi się podobało w polskim serialu, mamy już głównie fanfiction i niewiele z tym można zrobić, no ale przynajmniej z wątku Ciri zostało tylko to, co potrzebne, czyli w sumie niewiele.
True. Drewniana Marta Bitner dukająca jak Robocop jest wciąż lepsza od finałowej sceny od Netflixa.
Nie no, akurat odcinek z dżinem (obok pierwszego i tego ze strzygą) to jak dla mnie jeden z mocniejszych punktów całości, dużo lepszy niż ten ze smokiem.
W sumie nawet nie wiem czy by mi się chciało oglądać ekranizację tego (no chyba, że dla walorów produkcyjnych, gdyby takowe były).
(19-10-2021, 06:26)Crov napisał(a): Młody wygląd, a nie niedojrzały wygląd. Bo problemem nie jest to, że Anya jest mloda tylko, że wygląda niedojrzale. Oryginalna Yennefer wygląda młodo, ale nie jak nastoletnia dziewczynka. Nikt by jej nie traktował poważnie, gdyby wyglądała jak w serialu.
Plus czarodziejki wyglądają raczej "niepokojąco idealnie pięknie", więc powinno być bliżej temu raczej do jakiejś modelki po operacjach plastycznych, a nie kogoś, kto wygląda jak dziewczyna z sąsiedztwa.
No dokładnie. Z tym się zgadzam, chodziło mi tylko o to, że MyAnna Buring nie mogłaby sensownie zagrać Yennefer w iluś tam sezonach, bo jest na to zwyczajnie za stara.
A Chalotra (która mi nie pasowała od początku) jakoś tam mnie do siebie przekonała... powiedzmy.
W sumie bardziej drażni mnie Triss, która wygląda czasami na znacznie starszą niż jest, a w tej roli to bym widział babeczkę, która zagrała Renfri.
Ciri tez mi już nie pasuje, bo już nie wygląda jak dziecko (w S1 jeszcze jako tako, teraz już wcale).
Co do scenariusza - jak dla mnie dałoby się wyjśc jeszcze z tego na drogę w miarę wiernej ekranizacji (choć spierdzielenie wątku z Brokilonem i podstaw relacji Ciri-Geralt zostawiło po sobie smród nie do zapomnienia), ale wszystko co wiadomo o s2 wskazuje na to, że twórców taka droga nie interesuje.
Spodziewam się, że murzyńskiego elfa mogą dokooptować do ekipy Geralta, a wtedy już nawet nie będę w stanie go wyciąć (z sezonu 1 dało się bez większego problemu).
Cytat:Dlaczego niby widzowie mieliby się pogubić, czy coś?
Widzowie się akurat bardzo często gubili przy tych zastosowanych w S1 trzech liniach czasowych, które oczywiście były kompletnie z dupy, na siłę i tylko po to,zeby wprowadzić wcześniej Yen i Ciri, które powinny być wprowadzone wtedy, gdy w interakcję z nimi wchodzi Geralt, a tak to bardzo wyraźnie widac, że one po prostu nie mają żadnego wątku, który byłby wart opowiedzenia. Ja się zwyczajnie nudziłem oglądając to marne fanfiction z nimi w roli głównej i tak naprawdę tylko ta część z Geraltem były tu dla mnie mniej lub bardziej do przyjęcia.
Edit do którego wracam ma dwie części - z pierwszej, złożonej z odcinków ekranizujących opowiadania z Ostatniego Źyczenia jestem zadowolony zdecydowanie bardziej. Ciri nie ma w ogóle, Yennefer pojawia się pod sam koniec. Z druga jest gorzej, bo oprócz opowiadania ze smokiem, które bardziej mi się podobało w polskim serialu, mamy już głównie fanfiction i niewiele z tym można zrobić, no ale przynajmniej z wątku Ciri zostało tylko to, co potrzebne, czyli w sumie niewiele.
Cytat: Jak kuriozalnie wypadło spotkanie Geralta i Ciri w wersji Netflixa, tak zupełnie pozbawione ładunku emocjonalnego, od którego aż kipią książki! Nawet w polskim serialu wypadło to znacznie lepiej.
True. Drewniana Marta Bitner dukająca jak Robocop jest wciąż lepsza od finałowej sceny od Netflixa.
Cytat:Co było w nim takiego dobrego?Cycki Chalotry w sumie :)
Nie no, akurat odcinek z dżinem (obok pierwszego i tego ze strzygą) to jak dla mnie jeden z mocniejszych punktów całości, dużo lepszy niż ten ze smokiem.
19-10-2021, 13:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-10-2021, 14:15 przez Gieferg.)





