(19-10-2021, 21:14)Dirk napisał(a): A skoro już narzekamy, to ja mam mały problem z "Goldeneye". Mianowicie taki, że Bond dostaje tam pełne gadżetów auto, z którego potem nie korzysta. Zawsze mi to zgrzytało. Po co w takim razie prezentować możliwości tego samochodu i tracić na to czas ekranowy?Widzisz, to jest kwestia podejścia do filmów w ogóle. Dla mnie bardziej wadą są wszystkie sytuacje, gdy Bond dostaje dziesięć gadżetów, Q pokazuje mu działanie tych dziesięciu, no i akurat w najbliższej misji Bondowi przydaje się dokładnie te dziesięć gadżetów, które oglądaliśmy dwa dni wcześniej w siedzibie MI6. Oczywiście można to sobie tłumaczyć tak, że Q pokazał 50 gadżetów, a demonstracja tylko 10 trafiła do filmu, ale mi to trochę zgrzyta, uważam, że czasami to zbyt duży przypadek, że akurat przydają się te zabawki, które pokazali wcześniej.
Ja lubię jak w filmach są pokazywane zdarzenia, które nie mają bezpośredniego wpływu na dalszą część fabuły, mam wtedy lepszą iluzję tego, że obserwuję skrawek prawdziwego życia postaci (bo na pewno tajni agenci są szkoleni do używania wielu rzeczy, które nigdy im się nie przydadzą), a jeśli wszystkie sceny zbyt dobrze do siebie pasują, jak w równaniu matematycznym, to niestety mam wrażenie rzeczywistości spreparowanej na potrzeby widza.
21-10-2021, 11:58





