Yentl (1983)
W trakcie seansu byłem zaskoczony widząc naszego bociana, a parę ujęć później szyld tawerny z polskim napisem. Tak się oto kapnąłem, że oglądam musical rozgrywający się w Polsce :)))
Fabularnie to takie Mulan z kulturą żydowską zamiast chińskiej i nauką w miejscu walki. Barbra Streisand wokalnie oczywiście błyszczy, a po drugiej stronie kamery także zaskakuje reżyserskimi umiejętnościami. Jako młoda dziewczyna to jednak kolosalny miscast, bo w trakcie zdjęć miała 40-tkę, co doskonale widać. Kompletnie nie uwierzyłem też w to, że jej kamuflaż był na tyle dobry, by każdy, dosłownie KAŻDY na jej drodze uwierzył, że jest mężczyzną. Krótkie włosy i mało urodliwe rysy to nie wszystko. Przecież nawet nie starała się ukrywać swego sopranu i biustu. Muzycznie spoko, ale piosenki brzmią względem siebie niemalże identycznie i są wplecione momentami tak bez pomysłu. Wiele z nich jest puszczana z offu. Dla przykładu - scena wspólnego obiadu, słychać wyraźnie dialogi, a Streisand sobie tam śpiewa niczym w myślach. Na plus ciekawie przedstawiona kultura żydowska i duet Streisand-Patinkin, między którym czuć autentyczną sztamę.
Fun Fact: Amy Irving była za ten film nominowana zarówno do Oscara, jak i do Maliny. Obydwie nominacje niezasłużone. Zbyt mało wyróżniająca się na nomkę do rycerzyka i zarazem zbyt mało rzucająca się w oczy na Malinę.
6/10
W trakcie seansu byłem zaskoczony widząc naszego bociana, a parę ujęć później szyld tawerny z polskim napisem. Tak się oto kapnąłem, że oglądam musical rozgrywający się w Polsce :)))
Fabularnie to takie Mulan z kulturą żydowską zamiast chińskiej i nauką w miejscu walki. Barbra Streisand wokalnie oczywiście błyszczy, a po drugiej stronie kamery także zaskakuje reżyserskimi umiejętnościami. Jako młoda dziewczyna to jednak kolosalny miscast, bo w trakcie zdjęć miała 40-tkę, co doskonale widać. Kompletnie nie uwierzyłem też w to, że jej kamuflaż był na tyle dobry, by każdy, dosłownie KAŻDY na jej drodze uwierzył, że jest mężczyzną. Krótkie włosy i mało urodliwe rysy to nie wszystko. Przecież nawet nie starała się ukrywać swego sopranu i biustu. Muzycznie spoko, ale piosenki brzmią względem siebie niemalże identycznie i są wplecione momentami tak bez pomysłu. Wiele z nich jest puszczana z offu. Dla przykładu - scena wspólnego obiadu, słychać wyraźnie dialogi, a Streisand sobie tam śpiewa niczym w myślach. Na plus ciekawie przedstawiona kultura żydowska i duet Streisand-Patinkin, między którym czuć autentyczną sztamę.
Fun Fact: Amy Irving była za ten film nominowana zarówno do Oscara, jak i do Maliny. Obydwie nominacje niezasłużone. Zbyt mało wyróżniająca się na nomkę do rycerzyka i zarazem zbyt mało rzucająca się w oczy na Malinę.
6/10
05-11-2021, 23:36 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-11-2021, 23:50 przez Kryst_007.)





