Zakończyłem swój maraton. 25 dni 25 Bondów. Koniec końców w bottom five są trzy filmy z Craigiem. NTTD widziałem po raz pierwszy i mnie... wkurzył. Rozumiem nawiązania do OHMSS chociaż różnica poziomów jest gigantyczna. Zastanawiam się dlaczego, pomimo smutnego zakończenia, OHMSS zostawia mnie w dobrym nastroju i pamiętam głównie akcję, muzykę, romans także a po NTTD chodzi mi po głowie ta smętna melodia z filmu i ostatnie sceny. I to pomimo tego, że film ma trochę fajnej akcji głównie w pierwszej połowie (tak jak Spectre film pikuje w ostatnim akcie). I chyba poszli o krok za daleko. Za dużo melancholii a za mało eskapizmu. Szkoda. I szkoda ery Craiga przez te kuriozalne decyzje. Może przyszłość będzie dla niej łaskawa, ale ja nie zamierzam oglądać jej dopóki nie dostaniemy kolejnej części. Powiedziałbym, że Bond zasługuje na odpoczynek, ale przerwy między filmami tak się wydłużyły że jak chcą tę serię kontynuować to niech lepiej się uwiną w 2-3 lata.
18-11-2021, 21:20





