nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz. Ten zwiastun jest strasznie lipny i nie oddaje mocy.
Film jest naprawdę świetny - łapie na sentyment do lat 90. i miłych skojarzeń, ale w najszczerszy i bardzo prawdziwy sposób. Nie wiem ile masz lat, ale ktoś urodzony na przełomie 70./80. lat od razu zauważy, że to tak się wtedy działo, w takich miejscach (miasto, szkoła, blok) i z takim rodzajem przyjaźni. W połowie film mocno zmienia tonację iściska za gardło, bo wjeżdża ten rodzaj alkoholizmu, który jest znany (bezpośrednio albo przez zasłyszenie) przez większość, niestety. Jest to mocne, autentyczne, ale pozbawione wzniosłości (jak u Koterskiego albo u Smarzola). Taki rodzaj swojskiej patologii bez patologizowania problemu. Naprawdę, nie ma tu śmieszkowania Stuhra.
I lata 90. nie są tylko tanim chwytem, bo chodzi jednak o kontrast między pamięcią a rzeczywistością, szczególnie że to jednocześnie historia z życia reżysera.
Film jest naprawdę świetny - łapie na sentyment do lat 90. i miłych skojarzeń, ale w najszczerszy i bardzo prawdziwy sposób. Nie wiem ile masz lat, ale ktoś urodzony na przełomie 70./80. lat od razu zauważy, że to tak się wtedy działo, w takich miejscach (miasto, szkoła, blok) i z takim rodzajem przyjaźni. W połowie film mocno zmienia tonację iściska za gardło, bo wjeżdża ten rodzaj alkoholizmu, który jest znany (bezpośrednio albo przez zasłyszenie) przez większość, niestety. Jest to mocne, autentyczne, ale pozbawione wzniosłości (jak u Koterskiego albo u Smarzola). Taki rodzaj swojskiej patologii bez patologizowania problemu. Naprawdę, nie ma tu śmieszkowania Stuhra.
I lata 90. nie są tylko tanim chwytem, bo chodzi jednak o kontrast między pamięcią a rzeczywistością, szczególnie że to jednocześnie historia z życia reżysera.
23-11-2021, 18:44 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-11-2021, 18:50 przez desjudi.)





