Większość, przynajmniej lepszych filmów jest robiona w sposób który daje widzowi choć teoretyczne szanse na odgadnięcie. Np. taki Fight Club- przez cały film jesteśmy atakowani swego rodzaju wskazówkami, które pozwalają nam zorientować się, że może być coś nie tak (inna sprawa, że trzeba bardzo dokładnie oglądać i wychwytywać często wręcz nieistotne szczegóły). Tak samo w Szósty zmysł, czy Inni- można się domyślać, że coś jest nie tak, na co wskazują choćby zachowania osób pobocznych i takie nieoczekiwane zakończenie wtedy zaczyna się wydawać bardzo logicznym. Ważna jest możliwość, aby widz miał szanse poukładać całą fabułę w glowie i przyporządkować scenie zaskoczenia, wszysstkie dotychczasowe wydarzenia, bo jak choć jedna scena wyda się nielogiczna i nieuzasadniona, to cała fabuła może iść do bani. Z ww filmów "zaskakiwać z dupy" może jedynie "Piękny umysł" (oczywiście jak się nie wie, kto to był John Nash), ale to jest akurat film zgoła o czym innym.
26-12-2007, 11:30






