Mistrz (2020)
Już abstrahując od kolejnego polskojęzycznego bezmózga, który zagrał główną rolę...
Kolejny przykład, że Polacy nie potrafią robić filmów. Taki materiał i tak zmaszczony.
Gdyby to robili Amerykanie to byłaby epa, i wzruszenie. A dostajemy rozwleczony film, który trwa 1:20 (sic!) I nie skupia się na najważniejszym.
Co najlepsze: scena montażu "podsumowującego" "karierę" pojawia się już po pierwszej walce, jakby to było gdzieś przed finałem filmu.
Rynce opadają.
3/10
Sleepwalkers (1992)
Powtórka po jakichś 20 latach, od powtórki po 10ciu.
Już wtedy miałem zepsute wspomnienia a dziś jest jeszcze gorzej. Ciekawy punkt wyjściowy, zapowiada się całkiem klimatycznie, po czym wszystko pada na ryj.
Film zamienia się chyba w niezamierzony kicz.
Jeszcze by to można zwalić na ujową adaptację. No ale to nie jest adaptacja.
3/10
Już abstrahując od kolejnego polskojęzycznego bezmózga, który zagrał główną rolę...
Kolejny przykład, że Polacy nie potrafią robić filmów. Taki materiał i tak zmaszczony.
Gdyby to robili Amerykanie to byłaby epa, i wzruszenie. A dostajemy rozwleczony film, który trwa 1:20 (sic!) I nie skupia się na najważniejszym.
Co najlepsze: scena montażu "podsumowującego" "karierę" pojawia się już po pierwszej walce, jakby to było gdzieś przed finałem filmu.
Rynce opadają.
3/10
Sleepwalkers (1992)
Powtórka po jakichś 20 latach, od powtórki po 10ciu.
Już wtedy miałem zepsute wspomnienia a dziś jest jeszcze gorzej. Ciekawy punkt wyjściowy, zapowiada się całkiem klimatycznie, po czym wszystko pada na ryj.
Film zamienia się chyba w niezamierzony kicz.
Jeszcze by to można zwalić na ujową adaptację. No ale to nie jest adaptacja.
3/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
05-12-2021, 03:45 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-12-2021, 03:54 przez shamar.)





