Pamiętam jeszcze jak Titanic Camerona był jeszcze świeży, ale później Cameron zaszył się gdzieś nakręcił kilka dokumentów a w międzyczasie osoby z mojego pokolenia zaczęły swoją edukację filmową, obejrzały Terminatory i Aliens. Widząc taką perfekcję prosiliśmy o więcej, więc hype był spory nawet u młodszych bo to był TEN Cameron. I myślę, że gdyby nie ten wielki projekt, który mu się chyba przyśnił to nakręciłby przez ten czas kilka mniejszych, ale lepszych filmów. A z wiekiem większość reżyserów zalicza poważną zniżkę formy. Avatar jakoś nie porwał ludzi na długo (i nawet wtedy nie wierzyłem w te opowieści o ludziach z depresją bo Pandora nie istnieje). Z jednej strony sequele Avatarów ominął szczyt popularności MCU i krótki powrót Star Wars, ale na ich miejsce wskoczyło więcej konkurentów i nadeszło nowe pokolenie, które o Avatarze być może nie słyszało.
Albo o wiele gorzej. Do Avatara przylgnęła łatka serii, która nikogo nie obchodzi. Stała się takim trochę żartem i zastanawiam się, czy nie będą kazali Cameronowi np. połączenia ostatnich filmów w jeden jakby Avatar 2 nie wypadł jak trzeba.
Albo o wiele gorzej. Do Avatara przylgnęła łatka serii, która nikogo nie obchodzi. Stała się takim trochę żartem i zastanawiam się, czy nie będą kazali Cameronowi np. połączenia ostatnich filmów w jeden jakby Avatar 2 nie wypadł jak trzeba.
09-12-2021, 16:43





