Rocky Balboa - oglądałem to ponad miesiąc temu, ale myślałem że wklepałem posta z opinią. No nic. I tak jak sądziłem, najlepszy sequel po dwójce i najbardziej zbliżony do jedynki. Rocky w sumie osiągnął sukces, nawet prowadzi dość luksusową restaurację (jak czytałem opisy z gazet podczas premiery, wyobrażałem to jakąś małą knajpkę), ale odczuwa pustkę w życiu, szczególnie gdy Adrian zmarła, a z synem się nie dogaduje. Powraca też ta mała lambadziara Marie z epizodu jedynki, już jako stateczna matka (w ogóle zdziwienie Rocky'ego, że istnieją małżeństwa międzyrasowe :)). Paulie w pewnym sensie pogodził ze swym losem i nie jest śmieszkiem. Przeciwnik zaskakujący. Znaczy, wiedziałem że będzie odskocznią po przerysowanych złoczyńcach i będzie neutralny. Sądziłem, że będzie po prostu pretekstowym przeciwnikiem jak Apollo w jedynce, ale dali mu głębię - mierzwi go hejt za bycie za dobrym i w kilku scenach dzieli przyjacielskie relacje ze swym dawnym trenerem. I nawet nie chce specjalnie ranić Rocky'ego podczas walki. Odmienna jest walka tak zbliżona do prawdziwych transmisji sportowych - zwiększony klatkaż, ujęcia z pełnego planu i ciągły słowotok komentatorów. Zakończenie satysfakcjonujące, w którym
9/10
PS. Grid girl podczas walki ma między biustem a szyją napis adresu internetowego gali, kiedyś to było ;).
PS. Grid girl podczas walki ma między biustem a szyją napis adresu internetowego gali, kiedyś to było ;).
11-12-2021, 21:48
Spoiler




