No i cały sezon za mną.
O ile pierwsze trzy odcinki oglądało mi się bardzo dobrze dzięki relacji Geralt/Ciri to potem gdy zaczęliśmy od tej relacji odchodzić.. serial zaczął się walić. No, może nie na pysk, ale... uważam że pierwszy sezon był sporo lepszy. I piszę to jako ktoś kto generalnie ma gdzieś jak było w książkach.
W ogóle często tutaj mamy "pary". O dziwo, najlepsza z nich to Yennefer/Jaskier (nie mówię tutaj o końcówce). Wygląda to jakby.. ktoś inny to napisał. Wielka szkoda że tak krótko to trwało . Inna "para" to Cahir/Fringilla. I jeśli chodzi o całościowe rozwinięcie postaci Fringilli w tym sezonie to generalnie dobra robota. Natomiast postać Cahira wychodzi ciekawie tyle ile jest relacji z Fringillą. A bardzo słabo wypadają Yennefer/Geralt.
Widać że planowane jest tutaj większe universum a nawet zgodnie z najnowszą modą - multiversum.
To znaczy.. widać że tutaj dużo myślano.. szerzej.. bardziej.. chciano rozwinąć postacie i tak dalej.. ale.. często zapominano o szczegółach i wtedy wszystko wali po najmniejszej linii oporu albo po prostu jest spinane totalną prowizorką.
Np po co Redanii Cirilla? To w sumie nie jest żaden spoiler. Dopóki Nilfgaard trzyma łapę na Cintrze prawa Cirilli do tronu są tyle warte co zeszłoroczny śnieg. Natomiast tutaj wszyscy się zachowują jakby odkryli Amerykę w konserwie. Dżajzas, Ciri żyje !! Jasne, ma to pewną wartość, ale widać dość dobrze że Sojusz (tak to nazwę) nie ma ani sił ani pomysłu jak wywalić Nilfgaard z Cintry. Na ten moment małżeństwo z Ciri nic nikomu nie daje a wręcz ujmuje - bo traci się możliwość potencjalnego wzmocnienia przez inną, bardziej "konkretną" małżonkę. Oczywiście król mógłby wydać Ciri za "swojego człowieka" i odpowiednio mu to zrekompensować.. a gdyby karta się odwróciła w imieniu prawowitych spadkobierców zająć Cintrę. Tak że cały ten wątek to zwyczajne duby smalone :)
Co nas prowadzi do Dijkstry który przypomina Palpatine'a z "The Rise of Skywalker" - wszystko wiem, jestem złowieszczy, wszystko idzie wg mojego planu (który jest kompletnie durny w którą stronę nie patrzeć). Tylko brakowało BUAHAHAHA !!
Wątek sojuszu elfów z Nilfgaardem ma sens ale potem pojawiają się takie "komplikacje" że zaczynam się zastanawiać co ja paczę ?
Często są tutaj fajne rzeczy, np większość scen wizji, ale.. przetykane bzdetami.
Np mamy taką scenę gdzie gromada zbrojnych "teleportuje się" z daleka w moment po to aby Geralt mógł tam wpaść na białym koniu (taki żarcik twórców :p) I to z jednej strony jest zarąbiste a z drugiej.. tak beznadziejnie głupie .. :p
Gdzieś tutaj chyba inspirowano się "Grą o Tron" bo np zrobiono z Ciri
Postać
to w sumie taka "dziwna mieszanka" ale raczej na plus, bo w sumie ciekawie wyszła i jest to też chyba wprowadzenie postaci do tego multiversum, raczej się jeszcze gdzieś tu pojawi.
Niezłe było budowanie postaci
widać było że faktycznie się tu pojawi, ale spodziewałem się w przyszłym sezonie a nie "już teraz zaraz". Ta postać i jej cele akurat zapowiadają się całkiem ciekawie.
Widać też że chciano zrobić "serial dla każdego", ma to duże tempo, sporo się dzieje.. Plus za lepiej przedstawiony motyw Wybrańca niż w "Diunie" :p
Aktorzy się poprawili, Cavill np nie gra już na granicy parodii, widać że się "oswoił" i jest postacią "z krwi i kości", tak jak i inni.
Za mało Tissai (wciąż lepsza Yennefer :)
Potwory widać że podsypane większa kasą.
Tak szczerze mówiąc to nie wiem jak ocenić. Obejrzało mi się to sprawnie, szybko ale jakieś to takie .. nijakie. Brak też jakichś "normalnych" nowych, zbudowanych, ciekawych postaci . No, poza Franceską.
Całkiem nieźle zagrany jest Poparzona Gęba ale pełni tu rolę czysto "funkcjonalną".. a szkoda.
Słabsze od pierwszego sezonu a przy polskim serialu to w ogóle szkoda gadać.
Ode mnie 5.5/10.
O ile pierwsze trzy odcinki oglądało mi się bardzo dobrze dzięki relacji Geralt/Ciri to potem gdy zaczęliśmy od tej relacji odchodzić.. serial zaczął się walić. No, może nie na pysk, ale... uważam że pierwszy sezon był sporo lepszy. I piszę to jako ktoś kto generalnie ma gdzieś jak było w książkach.
W ogóle często tutaj mamy "pary". O dziwo, najlepsza z nich to Yennefer/Jaskier (nie mówię tutaj o końcówce). Wygląda to jakby.. ktoś inny to napisał. Wielka szkoda że tak krótko to trwało . Inna "para" to Cahir/Fringilla. I jeśli chodzi o całościowe rozwinięcie postaci Fringilli w tym sezonie to generalnie dobra robota. Natomiast postać Cahira wychodzi ciekawie tyle ile jest relacji z Fringillą. A bardzo słabo wypadają Yennefer/Geralt.
Widać że planowane jest tutaj większe universum a nawet zgodnie z najnowszą modą - multiversum.
To znaczy.. widać że tutaj dużo myślano.. szerzej.. bardziej.. chciano rozwinąć postacie i tak dalej.. ale.. często zapominano o szczegółach i wtedy wszystko wali po najmniejszej linii oporu albo po prostu jest spinane totalną prowizorką.
Np po co Redanii Cirilla? To w sumie nie jest żaden spoiler. Dopóki Nilfgaard trzyma łapę na Cintrze prawa Cirilli do tronu są tyle warte co zeszłoroczny śnieg. Natomiast tutaj wszyscy się zachowują jakby odkryli Amerykę w konserwie. Dżajzas, Ciri żyje !! Jasne, ma to pewną wartość, ale widać dość dobrze że Sojusz (tak to nazwę) nie ma ani sił ani pomysłu jak wywalić Nilfgaard z Cintry. Na ten moment małżeństwo z Ciri nic nikomu nie daje a wręcz ujmuje - bo traci się możliwość potencjalnego wzmocnienia przez inną, bardziej "konkretną" małżonkę. Oczywiście król mógłby wydać Ciri za "swojego człowieka" i odpowiednio mu to zrekompensować.. a gdyby karta się odwróciła w imieniu prawowitych spadkobierców zająć Cintrę. Tak że cały ten wątek to zwyczajne duby smalone :)
Co nas prowadzi do Dijkstry który przypomina Palpatine'a z "The Rise of Skywalker" - wszystko wiem, jestem złowieszczy, wszystko idzie wg mojego planu (który jest kompletnie durny w którą stronę nie patrzeć). Tylko brakowało BUAHAHAHA !!
Wątek sojuszu elfów z Nilfgaardem ma sens ale potem pojawiają się takie "komplikacje" że zaczynam się zastanawiać co ja paczę ?
Często są tutaj fajne rzeczy, np większość scen wizji, ale.. przetykane bzdetami.
Np mamy taką scenę gdzie gromada zbrojnych "teleportuje się" z daleka w moment po to aby Geralt mógł tam wpaść na białym koniu (taki żarcik twórców :p) I to z jednej strony jest zarąbiste a z drugiej.. tak beznadziejnie głupie .. :p
Gdzieś tutaj chyba inspirowano się "Grą o Tron" bo np zrobiono z Ciri
Postać
to w sumie taka "dziwna mieszanka" ale raczej na plus, bo w sumie ciekawie wyszła i jest to też chyba wprowadzenie postaci do tego multiversum, raczej się jeszcze gdzieś tu pojawi.
Niezłe było budowanie postaci
widać było że faktycznie się tu pojawi, ale spodziewałem się w przyszłym sezonie a nie "już teraz zaraz". Ta postać i jej cele akurat zapowiadają się całkiem ciekawie.
Widać też że chciano zrobić "serial dla każdego", ma to duże tempo, sporo się dzieje.. Plus za lepiej przedstawiony motyw Wybrańca niż w "Diunie" :p
Aktorzy się poprawili, Cavill np nie gra już na granicy parodii, widać że się "oswoił" i jest postacią "z krwi i kości", tak jak i inni.
Za mało Tissai (wciąż lepsza Yennefer :)
Potwory widać że podsypane większa kasą.
Tak szczerze mówiąc to nie wiem jak ocenić. Obejrzało mi się to sprawnie, szybko ale jakieś to takie .. nijakie. Brak też jakichś "normalnych" nowych, zbudowanych, ciekawych postaci . No, poza Franceską.
Całkiem nieźle zagrany jest Poparzona Gęba ale pełni tu rolę czysto "funkcjonalną".. a szkoda.
Słabsze od pierwszego sezonu a przy polskim serialu to w ogóle szkoda gadać.
Ode mnie 5.5/10.
19-12-2021, 21:54 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-12-2021, 22:01 przez Rozgdz.)
Spoiler




