Dziki (1953)
Czyli "ten film z Brando na motorze". Oj, postarzało się to niemiłosiernie. Klimat jakiś jest, warkot silników jest... ale brakuje wszystkiego innego. Pozycję klasyka ewidentnie zawdzięcza Marlonowi w skórze i motocyklom.
Scenariusz cienki jak barszcz. Historia opowiedziana byle jak i na szybko. Nie czuć ani przez moment tej sytuacji zagrożenia teasowanej w początkowej planszy - po prostu widzi się bandę rozwydrzonych młodzików, którym się nudzi i robi wszędzie bałagan. Niektóre rozwiązania fabularne to w ogóle scenariuszowe lenistwo. Najbardziej rozwala scena jak Brando ucieka przed paroma wściekłymi mieszkańcami zadupia i gubi ich w najbardziej dziecinny sposób - ukrywając się za progiem! Realizacyjnie też przejawia się bieda, a niech jej wizytówką pozostanie scena śmierci tego przypadkowego staruszka. Nie pomaga nawet sam Brando - postać zagrana jedną znudzoną miną i pozbawiona charyzmy. Usprawiedliwiam to tym, że scenariusz na nic więcej mu nie pozwolił. Obok kreacji w filmach Elia Kazana z tamtego okresu, to nawet nie stoi. Podobnie nie pomaga młody Lee Marvin jako szef konkurencyjnego gangu, zachowujący jakby urwał się z cyrku.
4/10
Czyli "ten film z Brando na motorze". Oj, postarzało się to niemiłosiernie. Klimat jakiś jest, warkot silników jest... ale brakuje wszystkiego innego. Pozycję klasyka ewidentnie zawdzięcza Marlonowi w skórze i motocyklom.
Scenariusz cienki jak barszcz. Historia opowiedziana byle jak i na szybko. Nie czuć ani przez moment tej sytuacji zagrożenia teasowanej w początkowej planszy - po prostu widzi się bandę rozwydrzonych młodzików, którym się nudzi i robi wszędzie bałagan. Niektóre rozwiązania fabularne to w ogóle scenariuszowe lenistwo. Najbardziej rozwala scena jak Brando ucieka przed paroma wściekłymi mieszkańcami zadupia i gubi ich w najbardziej dziecinny sposób - ukrywając się za progiem! Realizacyjnie też przejawia się bieda, a niech jej wizytówką pozostanie scena śmierci tego przypadkowego staruszka. Nie pomaga nawet sam Brando - postać zagrana jedną znudzoną miną i pozbawiona charyzmy. Usprawiedliwiam to tym, że scenariusz na nic więcej mu nie pozwolił. Obok kreacji w filmach Elia Kazana z tamtego okresu, to nawet nie stoi. Podobnie nie pomaga młody Lee Marvin jako szef konkurencyjnego gangu, zachowujący jakby urwał się z cyrku.
4/10
20-12-2021, 22:05 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-12-2021, 12:26 przez Kryst_007.)





