A wiecie co...im dłużej się zastanawiam nad filmem tym bardziej nie mogę znaleźć sensownej odpowiedzi po co Indy taszczył przez całą dżunglę tą czaszkę? Nie miało to niemal żadnego sensu ani wpływu na fabułę. Mógł to zrobić dosłownie każdy włącznie z Iriną.
Poza tym Irina mówiła wcześniej, ze chodzi jej o telepatię, władzę umysłową, więc głupim jest, że Doc i paczka tak długo wierzyli w istnienie miasta ze złota.
Swoją drogą najpierw było tam 13 czaszek, ufo nie odleciało, czaszkę ukradziono i dopiero gdy ją zwrócono na miejsce wszystko zaczęło się 'ruszać' - czysty bezsens, Irina nie zdobywa wiedzy tylko zostaje uśmiercona przez... kosmitę powstałego z 13-stu innych czaszek i jeden złączony ze wszystkich Ufok sobie odlatuje niszcząc pół dżungli. Widzicie gdzieś tu logikę, bo ja nie bardzo...
I żeby nie było. Pierwszą połowę filmu oceniam 8/10 i spokojnie mógłbym ją postawić obok trylogii, jednakże od momentu odnalezienia czaszki film z każdą sekundą stacza się do poziomu gówna osiągając go w momencie wylotu ufo.
Poza tym Irina mówiła wcześniej, ze chodzi jej o telepatię, władzę umysłową, więc głupim jest, że Doc i paczka tak długo wierzyli w istnienie miasta ze złota.
Swoją drogą najpierw było tam 13 czaszek, ufo nie odleciało, czaszkę ukradziono i dopiero gdy ją zwrócono na miejsce wszystko zaczęło się 'ruszać' - czysty bezsens, Irina nie zdobywa wiedzy tylko zostaje uśmiercona przez... kosmitę powstałego z 13-stu innych czaszek i jeden złączony ze wszystkich Ufok sobie odlatuje niszcząc pół dżungli. Widzicie gdzieś tu logikę, bo ja nie bardzo...
I żeby nie było. Pierwszą połowę filmu oceniam 8/10 i spokojnie mógłbym ją postawić obok trylogii, jednakże od momentu odnalezienia czaszki film z każdą sekundą stacza się do poziomu gówna osiągając go w momencie wylotu ufo.
23-05-2008, 23:44





