(24-12-2021, 11:28)Debryk napisał(a): Mała Inuitka skradła moje serceLapończycy nie są Azjatami nieuku :].
Dziś uznałem, że robię many-feature składającego się z kreskówek (bo na pełnometrażowy film nie ma czasu).
Johnny Bravo, „W noc wigilijną” - o, Butch Hartman współtworzył do tego scenariusz. Rozumiem o co się sadził się Mikołaj, ale Johnny postąpił słusznie i logicznie - z włamywaczami nie wolno się cackać, szczególnie że wezwana policja przyjeżdża po fakcie. W powtórce po latach zaskoczyło mnie, iż dużo było rymowania w dialogach oraz cameo miał tu Scooby Doo. I rozwaliły mnie subtelne podteksty z burmistrzem i jego żoną :). Dubbing OK, choć lektor jako narrator tak brzmiał dziwnie. I czemu Ryszard Olesiński nie zdubbingował tu Scooby'ego (i czy zastępujący go Paszkowski nie mógł mówić bardziej niższym tonem)?!
7/10
Laboratorium Dextera, „Dexter kontra Święty Mikołaj” - jako ciekawostkę podam, że ten odcinek jak i w/w odcinek Johnny'ego Bravo reżyserował ten sam gość (przy czym tego Dextera współreżyserował Tartakovsky). Pamiętam ten specjał, gdy Dexter był przekonany że renifer Mikołaja to jego matka w przebraniu :D. Jest lepiej niż zapamiętałem - odcinek mega cyniczny i wredny, gdzie Dexter pokazany jako idiota jeszcze bez dyplomu, którego nie da się przekonać (a jak daje, to potem jest za późno). Rozwalał mnie motyw, gdy wkurwiony renifer chce zabić Dextera, a ten niechcący pozbawia go poroży i ren skamle jak piesek XD. I zamiast dać jakiś wymielone do wyrzygania i pojawiające się w każdej okołobożonarodzeniowej produkcji "że Święta to wspaniały okres, gdzie rodzina i dobro jest najważniejsze" jest cynicznie szczery i wprost mówi, że chodzi o materializm :D. Dubbing jak zwykle klasa, nikogo innego niż Joanna Wizmur nie wyobrażam w roli Dextera i zaskoczyłem się, że Mikołaja dubbingował Kołbasiuk (w pierwszej chwili myślałem, że to ciągłe "ho ho ho" robił Leopold Matuszczak).
10/10
Tom i Jerry, „W wigilijną noc” - trzecia chronologicznie z klasycznych kreskówek ery Hanny i Barbery, gdzie Tom zachowywał się jak kot i wydawał kocie dźwięki zamiast wrzasków Billa Hanny. Jeden raz pokazali na polskim Cartoon Network. Przy okazji to chyba jedyny klasyczny Tom i Jerry, gdzie w kopiach TV jest pokazana oryginalne czołówka/loho zamiast tych z wznowień. Od początku bije świąteczna atmosfera. Jak zwykle to Jerry zaczyna, a potem prowokuje Toma do popełnienia ówczesnego czynu karalnego jakim jest homoseksualizm i na własne życzenie marznie. Ale potem rozumie swoje złe niechrześcijańskie uczynki (przynajmniej do następnego odcinka). Dużo ciepła tu i jest to bardziej w klimacie animacji MGM tworzonych przez Hugha Harmana i Rudolfa Isinga niż tego prześmiewczego sadyzmu z późnych Toma i Jerry'ego (w sumie w końcówce jest jeden taki motyw :)). Animacja przepiękna i oprawa muzyczna też przepiękna, wzmocniona śpiewami kolęd.
9/10
A Charlie Brown Christmas - nigdy specjalnie nie byłem fanem Fistaszków, ale uznałem że obejrzę. To chyba jedyny taki świąteczny specjał dla młodszego widza mówiący wprost o Jezusie i religijnym podłożu Bożego Narodzenia. Propsy dla Schultza, że uparł się by Fistaszki nie były n-tą reklamówką o wyświechtanych frazesach, bo pomimo kiepskiej animacji, takim sobie voice actingu zapada to w pamięć dzięki scenariuszowi. Dość życiowy - Charlie mimo że Wigilia tuż tuż nie czuje atmosfery świąt i ma stan tumiwisizmu i rezygnacji, co przyznam jest dość częste podczas rzekomo szczęśliwego i pojednawczego okresu bożonarodzeniowego. Jednak trafnie pokazuje też że po przebrnięciu przez niedogodności i zbędnego stresu daje się porwać świątecznej atmosferze nieważna jaka jest. Sympatyczny soundtrack.
8/10
Noc wigilijna (1951) - w trakcie układania maratonu przypomniałem o istnieniu jeszcze jednej animacji z Sojuzmultfilmu, tym razem na podst. utworu Nikołaja Gogola. Tak jak Śnieżynka jest przeznaczony dla starszego widza i zakładam, że dość czołobitnie podchodzono do materiału źródłowego. Jak to przystało na radziecką animację z lat 50. zeszłego wieku robi wrażenie. Idealnie uchwycono tu dawne obchodzenie Bożego Narodzenia na wiejskich terenach. Wspomaga w tym tu ukraiński folklor, który z kolędnikami z turoniami, przyjmowania niezapowiedzianych przybyszów i typowym dla Słowiańszczyzny budownictwem (i śpiewem) jest dość swojski dla polskiego widza.
7/10
PS. W minucie 24:30 jest empiryczny dowód na to, że breakdance wymyślili Ukraińcy ;).
25-12-2021, 00:45 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-12-2021, 13:19 przez OGPUEE.)





