Mierzwiak napisał(a):Ale jeśli ci się rozpuścili, to następni może by już tak ochoczo nie otwierali, a jeśli nie następni, to jeszcze następni. I koniec końców Arka trafiłaby w ręce Nazistów, co jednak byłoby przykrym rozwiązaniem, nawet gdyby miała stać u Adolfa jako ozdoba ;)Negrin napisał(a):Ale gdyby nie Indy, łapę na Arce położyliby Niemcy...Położyli. I się rozpuścili ;)
Tak, z drugiej strony można uznać, że gdyby Indy się nie mieszał, to Niemcy zawieźliby Arkę to Adolfa, który by ją otworzył i też się rozpuścił, więc w gruncie rzeczy cały syf 2WŚ to przez to, że Indy wtykał nos w nieswoje sprawy :P
Mental napisał(a):emocjonalny ciezar ZAWSZE spoczywa na tym samym aspekcie - na ludziach.Akurat w filmach przygodowych spoczywa przede wszystkim na wydarzeniach.
Skądinąd jeśli chodzi o emocje, Mental ma rację co do jednego. Mossakowski w GW (w skądinąd całkiem trafnej recenzji) pisze, że w przeciwieństwie do poprzednich części, KKC ogląda się "na zimno". Choć w takim kinie zawsze wiadomo, że wszystko się dobrze skończy, wydarzenia w starych filmach rzeczywiście były emocjonujące, natomiast tu... no cóż, wierzę, że emocjonujący mógł być motyw z atomówką, bo rzeczywiście o ile ktoś nie przeczytał w internecie o lodówce, to pewnie zachodził w głowę. Ale później wszystko już idzie jak po sznurku i nawet ten x razy, kiedy Spolko łapie Indy'ego, nie robi specjalnego wrażenia...
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
24-05-2008, 10:20






