Ja się o tym mocno rozpisałem gdzie indziej, ale tutaj Ci streszczę. Chodzi o to, że jest to jeden z wielu przykładów ideologicznego prezentyzmu w tym potworku. Świat Wiedźmina to jest generalnie dark fantasy - teraz jest to oklepane pojęcie, ale w swoim czasie naprawdę robiło to wrażenie a jeśli ktoś znał fantasy pod postacią Tolkiena, to już w ogóle. Przemoc, brutalność, gwałty dzieją się w tym świecie na porządku dziennym, w stopniu niewyobrażalnym dla współczesnego człowieka.
Dlatego gdy w opowiadaniu Nivellen wspomina o gwałcie Geraltowi ten nawet nie mruga z wrażenia, tylko kontynuuje rozmowę. W ideologicznej ulotce Netflixa gwałt jest zaakcentowany, poświęcony jest mu finał odcinka, a Geralt i Ciri patrząc z potępieniem odwracają się na pięcie od zrozpaczonego swoim straszliwym czynem Nivellena. To główny problem, wycieranie sobie książkami mordy przez serial dla ideologicznych celów twórców.
W ogóle to niezwykle irytujące jsdt powtarzanie tego zgranego "nie podoba się wam bo jest inaczej niż w książkach". Nie podoba się, bo jest chujowo, nudno, obraźliwie dla inteligencji widza i ideologicznie, a nie że np. Geralt ma zbroję zamiast skórzanej kurtki bo wtedy bym jeszcze rozumiał takie argumenty. Pierwowzór ma trochę rzeczy, które nawet można lepiej zaakcentować i poprawić, ale jest tam mnóstwo dobra a serial to wszystko pomija.
Mnie najbardziej wkurza, że Sapkowski ma mega cięte pióro i pisze znakomite dialogi, prawdziwe perełki - tutaj cytatów z książek w ogóle niemal nie ma, a bohaterowie opowiadają ekspozycje albo jakieś smuty bez cienia stylu i charakteru.
Rozmowa Geralta i Nivellena jest pełna świetnych dialogów, serial został z nich wykastrowany i ma zamiast tego smęty o Ciri albo abstrakcyjne męczenie buły o samotności i miłości oczywiście zupełnie wprost. W opowiadaniu wszystko to jest niejako "między słowami" skryte za licznymi grami słownymi, ironią etc.
Polecam przeczytać opowiadanie, bo nie jest długie.
Bonusowo zawiera ono mnóstwo debilizmów np. Ciri ostrzegana X razy przez Geralta nie mówi mu o rozmowie z Vereeną, Potem jeszcze choć atakuje ona Geralta usiłuje ją przed nim bronić (sic). Dno.
Dlatego gdy w opowiadaniu Nivellen wspomina o gwałcie Geraltowi ten nawet nie mruga z wrażenia, tylko kontynuuje rozmowę. W ideologicznej ulotce Netflixa gwałt jest zaakcentowany, poświęcony jest mu finał odcinka, a Geralt i Ciri patrząc z potępieniem odwracają się na pięcie od zrozpaczonego swoim straszliwym czynem Nivellena. To główny problem, wycieranie sobie książkami mordy przez serial dla ideologicznych celów twórców.
W ogóle to niezwykle irytujące jsdt powtarzanie tego zgranego "nie podoba się wam bo jest inaczej niż w książkach". Nie podoba się, bo jest chujowo, nudno, obraźliwie dla inteligencji widza i ideologicznie, a nie że np. Geralt ma zbroję zamiast skórzanej kurtki bo wtedy bym jeszcze rozumiał takie argumenty. Pierwowzór ma trochę rzeczy, które nawet można lepiej zaakcentować i poprawić, ale jest tam mnóstwo dobra a serial to wszystko pomija.
Mnie najbardziej wkurza, że Sapkowski ma mega cięte pióro i pisze znakomite dialogi, prawdziwe perełki - tutaj cytatów z książek w ogóle niemal nie ma, a bohaterowie opowiadają ekspozycje albo jakieś smuty bez cienia stylu i charakteru.
Rozmowa Geralta i Nivellena jest pełna świetnych dialogów, serial został z nich wykastrowany i ma zamiast tego smęty o Ciri albo abstrakcyjne męczenie buły o samotności i miłości oczywiście zupełnie wprost. W opowiadaniu wszystko to jest niejako "między słowami" skryte za licznymi grami słownymi, ironią etc.
Polecam przeczytać opowiadanie, bo nie jest długie.
Bonusowo zawiera ono mnóstwo debilizmów np. Ciri ostrzegana X razy przez Geralta nie mówi mu o rozmowie z Vereeną, Potem jeszcze choć atakuje ona Geralta usiłuje ją przed nim bronić (sic). Dno.
The key of joy is disobedience.
26-12-2021, 11:51





