(28-12-2021, 22:39)Rozgdz napisał(a): Mam wrażenie że rozchodzi się o to że bardziej oceniacie to jako widowiskowy film akcji i patrzycie przede wszystkim na "zewnętrzne atrybuty" a dla mnie jest to raczej dramat obyczajowy w świecie Matrixa, który bardzo rozwija główną postać (z otoczeniem), gdzie akcja jest tylko dodatkiem i w którym od początku, przez cały czas jestem z bohaterem, kibicuję mu, trafiają do mnie jego przeżycia a od bicia się po gębach ze Smithem wolę ich pogaduszki gdzie zamieniają się w starych kumpli ;)
Problem w tym, ze to nie jest dramat obyczajowy, ale akcyjniak s-f, ktory po prostu zawiera jakies tam elementu dramatu obyczajowego. Bo ilez tu tak naprawde tego dramatu i obyczaju w tym filmie? Trzy sceny z Neo i Trinity na krzyz i jeden montaz, ktory ma pokazac zagubienie i depresje bohatera. Wszystko inne to radosne przygody, strzelanka i napierdalanka. Dramaty obyczajowe nie kosztuja (a przynajmniej nie powinny) 200 baniek.
Oceniam co widze, gdzie te wspomniane przez Ciebie "zewnetrzne atrybuty" sa po prostu do bani, a ten element obyczajowy owszem jest, ale tez nie jest jakis wielce wyjatkowy (ok, duzo lepszy niz w oryginalnym Matriksie, gdzie tam w ogole nie da sie uwierzyc w te ich milosc) tj. relacje pomiedzy Neo i Trinity sa nawet ok, ale nie wiem na ile to zasluga scenariusza i rezyserii, a na ile po prostu chemii pomiedzy aktorami, a dokladnie to Moss, bo to ona aktorsko ciagnie ten pierdolnik.
Najgorsze, ze sceny akcji (tandeta) i te melodramaty pasuja do siebie jak piesc do nosa. I jak ci sie podoba to spoko, ale ja po prostu Twojej argumentacji nie potrafie sobie poukladac w glowie i dla mnie to jakis...coz, Matrix :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
29-12-2021, 12:29 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-12-2021, 15:17 przez Bucho.)





