Dick Tracy (1990)
Warren Beatty wykorzystuje swe nazwisko by producenci rzucili mu workiem pieniędzy na ekranizację komiksu z lat szczenięcych i angażuje w to swych kumpli z branży.
Jak się porówna to z innymi próbami przeniesienia na taśmę filmową komiksowego kiczu, to można film okrzyknąć arcydziełem w swym gatunku. Przerysowana konwencja wyjątkowo działa, wizualnie naprawdę wiele tu błyszczy - made-painting, fikuśne charakteryzacje (zasłużony Oscar), montaż, scenografia... Takie tuzy jak Pacino czy Hoffman wypadają z kolei jakby miały ewidentny fun na planie. Madonna aktorsko oczywiscie drewno i w sumie dostała angaż, bo była dziewczyną Warrena nr. 10459., ale przynajmniej śpiewem wynagradza. Muzyka Efmana także spoko, ale przez nią tylko czekałem aż na pomoc Tracy'emu w udupieniu mafiozów przybędzie Michael Keaton w kostiumie nietoperza.
Z kolei fabuła? Oczywiście pretekst by na ekranie odbywał się hołd w stronę Chestera Goulda, choć są momenty trzymające w napięciu (sekwencja z bojlerem), no i jak na produkcję dla całej rodziny jest całkiem mrocznie. Ambitny eksperyment. Pewnie za bachora byłbym zachwycony, ale i tak szanuję. Nawet obejrzałbym ten sequel, który Beatty zapowiadał z 10 lat temu.
6/10
Warren Beatty wykorzystuje swe nazwisko by producenci rzucili mu workiem pieniędzy na ekranizację komiksu z lat szczenięcych i angażuje w to swych kumpli z branży.
Jak się porówna to z innymi próbami przeniesienia na taśmę filmową komiksowego kiczu, to można film okrzyknąć arcydziełem w swym gatunku. Przerysowana konwencja wyjątkowo działa, wizualnie naprawdę wiele tu błyszczy - made-painting, fikuśne charakteryzacje (zasłużony Oscar), montaż, scenografia... Takie tuzy jak Pacino czy Hoffman wypadają z kolei jakby miały ewidentny fun na planie. Madonna aktorsko oczywiscie drewno i w sumie dostała angaż, bo była dziewczyną Warrena nr. 10459., ale przynajmniej śpiewem wynagradza. Muzyka Efmana także spoko, ale przez nią tylko czekałem aż na pomoc Tracy'emu w udupieniu mafiozów przybędzie Michael Keaton w kostiumie nietoperza.
Z kolei fabuła? Oczywiście pretekst by na ekranie odbywał się hołd w stronę Chestera Goulda, choć są momenty trzymające w napięciu (sekwencja z bojlerem), no i jak na produkcję dla całej rodziny jest całkiem mrocznie. Ambitny eksperyment. Pewnie za bachora byłbym zachwycony, ale i tak szanuję. Nawet obejrzałbym ten sequel, który Beatty zapowiadał z 10 lat temu.
6/10
15-01-2022, 22:42 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-01-2022, 23:24 przez Kryst_007.)





