Ja też jestem rozczarowany. Oszukaństwem Spielberga. Bo miał być film dla fanów, a wyszedł film "po nowych fanów". Tyle, że będą to dzieciaki, które pochłaniają Transfoermersy, Piratów i Spider-Mana. Najbardziej wkurza mnie w nowym Indianie, to o czym wspomina Mental - levele gry komputerowej. Niepotrzebne zupełnie sceny pod familię, która będzie się śmiała w kinie - np. bezsensowana z punktu widzenia fabularnego scena z ruchomymi piaskami a jej rozwiązanie z Hurtem przychodzącym i mówiącym "Pomocy" to było na poziomie sitcomu normalnie... Tylko brakowało śmiechu z offu.
I ja również czepię słabych efektów wizualnych. Akurat Spielberg swoimi kolejnymi filmami zawsze udowadniał mistrzostwo w wyczuciu używania (nawet komputerowych) efektów. Nie można spojrzeć na film Spielberga i się zniesmaczyć (AI, Raport mniejszości, Wojna światów). Efekty wizualne wspaniale komponowały się u niego zawsze z oświetleniem, klimatem sceny, z pracą kamery. IJ4 łamie to "prawo". Rendery w dżungli walą po oczach. Walą bo raz mamy ujęcie z naturalną dżunglą, a zaraz za Iriną widać wkomponowane tło. Już nie wspominam słynnej sceny z naszym nowym Tarzanem. Pościg nad przepaścią - sorry, ale krytykowany Jackson popisał się w King Kongu znacznie większym rozmachem i dramaturgią. Tak samo wtórny, komputerowy Obcy, i grafika jak z gry komputerowej w finałowej sekwencji w sali tronowej. Czy Wy też zauważyliście, że gdy Jones wraz z kompanią skaczą z sali do wyjścia, żeby się uratować, to efekt jest tak niedopracowany, że skaczą normalnie i się rozmywają, w pustkę? Nie wiem, nie zdążono tego dopracować?
W ogóle ten cały pościg w dżungli jest wyprany z emocji - usłyszałem opinię, że to są sceny akcji na poziomie Walta Disneya :D W Poszukiwaczach Jones został postrzelony, pobity, niemal starty na drodze. Tutaj on i jego kompani przeżywają wypadek jak z Death Proofa i sobie żyją :-P No coś jest nie tak. I ten wszechogarniający slapstick, te pseudo komiczne sytuacje (Shia dostaje po kroczu - a co - niech sala małolatów się śmieje!) na poziomie 10-latka. Nie możemy kibicować bohaterom bo wcale się o nich nie boimy. Jesteśmy jak w bezpiecznej kreskówce Disneya...
Mi również nie pasiły zdjęcia Kamińskiego. A niby miał ze Spielbergiem "schować" całą swoją dumę i imitować Slocombe'a... Kupa jasnej poświaty i ta "mleczność obrazu"...
A sceny z wodospadami to chyba złośliwość Lucasa i Spielberga za te wszystkie lata wypominania im pontonu w Świątyni zagłady :P
PS. Lodówka jest OK, kupuję tą scenę a ujęcie Indiany na tle bomby atomowej jest i będzie jednym z najbardziej ikonograficznych kto wie czy nie w historii - to się Stevenowi udało :)
PS2. Nie dziwi mnie już, dlaczego Cameron wybrał Wetę a nie ILM do swojego "Avatara"... :wink:
I ja również czepię słabych efektów wizualnych. Akurat Spielberg swoimi kolejnymi filmami zawsze udowadniał mistrzostwo w wyczuciu używania (nawet komputerowych) efektów. Nie można spojrzeć na film Spielberga i się zniesmaczyć (AI, Raport mniejszości, Wojna światów). Efekty wizualne wspaniale komponowały się u niego zawsze z oświetleniem, klimatem sceny, z pracą kamery. IJ4 łamie to "prawo". Rendery w dżungli walą po oczach. Walą bo raz mamy ujęcie z naturalną dżunglą, a zaraz za Iriną widać wkomponowane tło. Już nie wspominam słynnej sceny z naszym nowym Tarzanem. Pościg nad przepaścią - sorry, ale krytykowany Jackson popisał się w King Kongu znacznie większym rozmachem i dramaturgią. Tak samo wtórny, komputerowy Obcy, i grafika jak z gry komputerowej w finałowej sekwencji w sali tronowej. Czy Wy też zauważyliście, że gdy Jones wraz z kompanią skaczą z sali do wyjścia, żeby się uratować, to efekt jest tak niedopracowany, że skaczą normalnie i się rozmywają, w pustkę? Nie wiem, nie zdążono tego dopracować?
W ogóle ten cały pościg w dżungli jest wyprany z emocji - usłyszałem opinię, że to są sceny akcji na poziomie Walta Disneya :D W Poszukiwaczach Jones został postrzelony, pobity, niemal starty na drodze. Tutaj on i jego kompani przeżywają wypadek jak z Death Proofa i sobie żyją :-P No coś jest nie tak. I ten wszechogarniający slapstick, te pseudo komiczne sytuacje (Shia dostaje po kroczu - a co - niech sala małolatów się śmieje!) na poziomie 10-latka. Nie możemy kibicować bohaterom bo wcale się o nich nie boimy. Jesteśmy jak w bezpiecznej kreskówce Disneya...
Mi również nie pasiły zdjęcia Kamińskiego. A niby miał ze Spielbergiem "schować" całą swoją dumę i imitować Slocombe'a... Kupa jasnej poświaty i ta "mleczność obrazu"...
A sceny z wodospadami to chyba złośliwość Lucasa i Spielberga za te wszystkie lata wypominania im pontonu w Świątyni zagłady :P
PS. Lodówka jest OK, kupuję tą scenę a ujęcie Indiany na tle bomby atomowej jest i będzie jednym z najbardziej ikonograficznych kto wie czy nie w historii - to się Stevenowi udało :)
PS2. Nie dziwi mnie już, dlaczego Cameron wybrał Wetę a nie ILM do swojego "Avatara"... :wink:
25-05-2008, 23:04





