Indy IV jest jednym z tych filmów, których "fabuły" lepiej nie analizować bo można nabawić się bólu głowy.
Tych kilka dni po seansie, po przemyśleniu i co również widać w poście The_Bitchera mogę stwierdzić, że FABULARNIE KKC to kuleje i fakt że trzeba było czekać tyle lat na taki skrypt może spokojnie kandydować do miana Kuriozum Dekady czy coś w tym stylu. Niemniej nie potrafię KKC zgnoić, bo to były niezwykle rozrywkowe, zabawne i bezpretensjonalne dwie godziny. Tym bardziej szacun dla Spielberga; inny reżyser na takim scenariuszu rozłożyłby się na całego. Spielberg nie tylko potrafi zamaskować fabularne braki, ale do tego pokazać to wszystko w taki sposób, że wydaje się jakby ich nie było. Przynajmniej ja dałem się nabrać, niemniej do pełnego zrozumienia fabuły potrzebuję następnego seansu.
Nie mogę się doczekać aż w sieci pojawią się niewykorzystane scenariusze do IV. Chyba że będzie im wstyd i ich nie ujawnią :wink:
Tych kilka dni po seansie, po przemyśleniu i co również widać w poście The_Bitchera mogę stwierdzić, że FABULARNIE KKC to kuleje i fakt że trzeba było czekać tyle lat na taki skrypt może spokojnie kandydować do miana Kuriozum Dekady czy coś w tym stylu. Niemniej nie potrafię KKC zgnoić, bo to były niezwykle rozrywkowe, zabawne i bezpretensjonalne dwie godziny. Tym bardziej szacun dla Spielberga; inny reżyser na takim scenariuszu rozłożyłby się na całego. Spielberg nie tylko potrafi zamaskować fabularne braki, ale do tego pokazać to wszystko w taki sposób, że wydaje się jakby ich nie było. Przynajmniej ja dałem się nabrać, niemniej do pełnego zrozumienia fabuły potrzebuję następnego seansu.
Nie mogę się doczekać aż w sieci pojawią się niewykorzystane scenariusze do IV. Chyba że będzie im wstyd i ich nie ujawnią :wink:
27-05-2008, 17:19





