Oskarżony / Les choses humaines (reż. Yvan Attal, 2021)
Najlepszy film o ruchu #MeToo jaki powstał i pewnie lepszy już nie powstanie. Od jutra w kinach, polecam się wybrać :)
Yvan Attal, który w głównej roli obsadził swojego syna Bena oraz w roli drugoplanowej, matki tytułowego oskarżonego, Charlotte Gainsbourg (prywatnie rodzicielka Bena i żona Yvana) nie sili się na jakąś politycznie poprawną historię, gdzie facet jest winny i chuj. Scenariusz i narracja tego filmu są tak skonstruowane, że nie ma tutaj jasnych odpowiedzi, szalki na wadze co chwila się telepią i tak naprawdę od widza zależy, jak to wszystko zinterpretuje.
Matka głównego bohatera jest eseistką z feministycznym zacięciem, która w przeciwieństwie do julek-feministek broni kobiet. Dla niej każdy gwałciciel, to gwałciciel i powinien ponieść karę. Generalnie jest to fajne wprowadzenie do późniejszej historii, gdzie jej syn, chłopak z elit, jest oskarżony o gwałt. Natomiast ta druga strona, czyli julka-feministka - autentyczna scena z filmu - broni imigranta, który dopuszcza się gwałtu na Francuzce, twierdząc, że ludzie powinni skupić się na patriarchacie i białych, bogatych Francuzach, którzy też gwałcą xD
Ten film jest ważny z jeszcze jednego powodu. Sprawia, że julki dostają gorączki :)
Dla mnie mocne 8/10 :)
PS dodam jeszcze, że druga część filmu to rozprawa sądowa - zajebista, dawna w kinie nie było tak dobrego dramatu sądowego :)
Najlepszy film o ruchu #MeToo jaki powstał i pewnie lepszy już nie powstanie. Od jutra w kinach, polecam się wybrać :)
Yvan Attal, który w głównej roli obsadził swojego syna Bena oraz w roli drugoplanowej, matki tytułowego oskarżonego, Charlotte Gainsbourg (prywatnie rodzicielka Bena i żona Yvana) nie sili się na jakąś politycznie poprawną historię, gdzie facet jest winny i chuj. Scenariusz i narracja tego filmu są tak skonstruowane, że nie ma tutaj jasnych odpowiedzi, szalki na wadze co chwila się telepią i tak naprawdę od widza zależy, jak to wszystko zinterpretuje.
Matka głównego bohatera jest eseistką z feministycznym zacięciem, która w przeciwieństwie do julek-feministek broni kobiet. Dla niej każdy gwałciciel, to gwałciciel i powinien ponieść karę. Generalnie jest to fajne wprowadzenie do późniejszej historii, gdzie jej syn, chłopak z elit, jest oskarżony o gwałt. Natomiast ta druga strona, czyli julka-feministka - autentyczna scena z filmu - broni imigranta, który dopuszcza się gwałtu na Francuzce, twierdząc, że ludzie powinni skupić się na patriarchacie i białych, bogatych Francuzach, którzy też gwałcą xD
Ten film jest ważny z jeszcze jednego powodu. Sprawia, że julki dostają gorączki :)
Dla mnie mocne 8/10 :)
PS dodam jeszcze, że druga część filmu to rozprawa sądowa - zajebista, dawna w kinie nie było tak dobrego dramatu sądowego :)
27-01-2022, 12:22 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-01-2022, 12:24 przez Pelivaron.)
Spoiler





