Chyba 3/4 wideo albo całość to pierniczenie o transach xd i nic o "absolutely beautiful". I już drugie które oglądam, gdzie wartość filmu jest dyktowana nie przez umiejętności pisarskie, filmotwórcze, jak działa w ramach nie świata widza, a własnego (bo nie, to nie opowieść o autorze - za dużo rozbieżności, ani o transach), a przez tematyczną interpretację jaka ci pasuje w danej chwili. Wyobraźmy sobie, ze nie masz zielonego pojęcia, kto reżyseruje ten film, jakiej jest płci i jakie zmiany zaszły w jego życiu, czyli jak to zwykle casuale oglądają cokolwiek. I co teraz?
05-02-2022, 19:09





