Wyszedł nowy sezon "Sex and the city" z tym, że pod tytułem "And just like that" - wcześniejsze sezony + dwa filmy kinowe czasami oglądałem z żoną i w sumie mozna by powiedzieć, że nawet lubiłem (przynajmniej sam serial), ale to co się odwala w najnowszej serii to... cóż, dokładnie to czego należało się spodziewać. Raz, że zmiana tytułu pewnie wynika z tego, że seksu jak na lekarstwo (ale może to i lepiej zważywszy na wiek bohaterek), dwa - na pełnej qrvie wjeżdżają woke-wątki - hetero faceci zostają albo uśmierceni albo zwyczajnie pomija się fakt ich istnienia (Steve pojawia się na chwilę na początku, a potem przez kilka odcinków nikt nawet o nim nie wspomina, choć wydarzenia, które mają miejsce aż się proszą o to, żeby go jednak uwzględnić w jakiś sposób), jedna z bohaterek zostaje homo (choć w sumie trudno powiedzieć, bo baba z którą się zadaje jest niebinarna i wygląda trochę jak facet), każda z bohaterek dostaje czarną znajomą (a jedna z tych znajomych w pewnym momencie dostaje swoje sceny jakby awansowała na jedną z głównych bohaterek), jedna niebinarne dziecko.
Kim Cattral wiedziała co robi, że odmówiła udziału...
<VOMIT>
Przemęczę do końca, ale to jest zło w najczystszej postaci.
Kim Cattral wiedziała co robi, że odmówiła udziału...
<VOMIT>
Przemęczę do końca, ale to jest zło w najczystszej postaci.
06-02-2022, 13:04 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-02-2022, 13:05 przez Gieferg.)





