The Witches (od Zemeckisa) - stawiam, że jedyną ideą za remake'em/ponowną ekranizacją było diveristy (nie, nie mam problemu, że dzieciak i jego babcia są czarni!) i girl power. Gdyż film jest bezcelowy, nie umywa się do filmu z Anjelicą Huston i w przeciwieństwie do Fabryki czekolady Burtona zostanie prędko zapomniany. Przy okazji aż dziwne, że przy tej burzy z ektrodaktylią nikt nie czepiał, że tu dzieciak miał mniej szczęścia co jego WASPowy odpowiednik w oryginale, bo tym razem zakończenie jest zgodne z książką.
Właściwie nie jest w połowie straszny czy intensywny - przykładowo retrospekcja o przyjaciółce babci. W wersji z 1990 roku scena jest ta wyjęta jak z horroru i los dziewczynki był dość nieoczywisty. A tu? Dziewczynka zmienia się w CGI-kurę, a scena była przedstawiona komediowo. Kontynuując - u Zemeckisa przemiany w myszy zostały złagodzone, nawet główny hero będąc w kuchni nie ma pociętego ogona jak u Roega. Wiedźmy aż straszyły wyglądem - a tu rozdziawione CGI-szczęki i palce po nieumiejętnym zapalaniu fajerwerków - już się boję :P.
I scenariusz jest niedopracowany. Pierwsza scena z wiedźmą, która W SKLEPIE Z KLIENTAMI chce porwać Charliego. Gdy u Roega (i pewnie u Dahla) wiedźmy się kryły, by nie zostać zdradzonym. Tu Wiedźmistrzyni (propsy dla polskiego tłumacza) oficjalnie działa na czele jakiejś organizacji przeciw biciu dzieci i domaga się... usunięcia dzieci z plaży, bo ją wkurwiają i mówi to tonem nieznoszącym sprzeciwu. Kariery szpiega nie wróżę :P. Poza tym czemu Charlie i Bruno jako myszy mają antropomorfizowane rysy, gdy Daisy wygląda jak wykapany gryzoń bez żadnych ludzkich naleciałości? Efekty specjalne to jeden wielki syf. Pal licho słaby design wiedźm i wszechobecne CGI-zwierzęta (jebać animalsów). CGI jest tu tak słabe i oczywiste, że aż wygląda to jak film animowany. Banałem będzie powiedzenie, że film z 1990 roku i praktyczne efekty od Jima Hensona do tej pory się trzymają.
W Wiedźmach 2020 AD najlepiej wypadł polski dubbing.
1/10 (głównie za Octavię Spencer)
PS. Akcja dzieje się w latach 60. W USA. Czy było możliwe, by niemajętni Afroamerykanie mogli zamówić pokój w bogatym hotelu, w którym goszczą biali bogacze?
EDIT: Jedno mi się przypomniało. Gdy
Właściwie nie jest w połowie straszny czy intensywny - przykładowo retrospekcja o przyjaciółce babci. W wersji z 1990 roku scena jest ta wyjęta jak z horroru i los dziewczynki był dość nieoczywisty. A tu? Dziewczynka zmienia się w CGI-kurę, a scena była przedstawiona komediowo. Kontynuując - u Zemeckisa przemiany w myszy zostały złagodzone, nawet główny hero będąc w kuchni nie ma pociętego ogona jak u Roega. Wiedźmy aż straszyły wyglądem - a tu rozdziawione CGI-szczęki i palce po nieumiejętnym zapalaniu fajerwerków - już się boję :P.
I scenariusz jest niedopracowany. Pierwsza scena z wiedźmą, która W SKLEPIE Z KLIENTAMI chce porwać Charliego. Gdy u Roega (i pewnie u Dahla) wiedźmy się kryły, by nie zostać zdradzonym. Tu Wiedźmistrzyni (propsy dla polskiego tłumacza) oficjalnie działa na czele jakiejś organizacji przeciw biciu dzieci i domaga się... usunięcia dzieci z plaży, bo ją wkurwiają i mówi to tonem nieznoszącym sprzeciwu. Kariery szpiega nie wróżę :P. Poza tym czemu Charlie i Bruno jako myszy mają antropomorfizowane rysy, gdy Daisy wygląda jak wykapany gryzoń bez żadnych ludzkich naleciałości? Efekty specjalne to jeden wielki syf. Pal licho słaby design wiedźm i wszechobecne CGI-zwierzęta (jebać animalsów). CGI jest tu tak słabe i oczywiste, że aż wygląda to jak film animowany. Banałem będzie powiedzenie, że film z 1990 roku i praktyczne efekty od Jima Hensona do tej pory się trzymają.
W Wiedźmach 2020 AD najlepiej wypadł polski dubbing.
1/10 (głównie za Octavię Spencer)
PS. Akcja dzieje się w latach 60. W USA. Czy było możliwe, by niemajętni Afroamerykanie mogli zamówić pokój w bogatym hotelu, w którym goszczą biali bogacze?
EDIT: Jedno mi się przypomniało. Gdy
08-02-2022, 21:19 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-02-2022, 18:02 przez OGPUEE.)
Spoiler




