Plecak pełen przygód - w latach 90. jakiś obcy koleś o aparycji kloszarda mówi do ciebie małoletniego, że masz ładny plecak i jeszcze mu go pokazujesz - ech, kiedysik to było :). Za mną kolejny polski serial familijny z lat 90. Swego czasu oglądało się to w wakacyjne poranki ok. 2001 roku. A właściwie się zerkało, bo wtedy dla mnie nie był jakiś szczególnie porywający. Ot jakiś dzieciak z psem łazi po fińskich plenerach. Po latach skapnąłem się, że czołówkę śpiewał Zbigniew Wodecki.
Mimo, że to produkcja polska i występują polscy aktorzy (i jeden niemiecki), to akcja dzieje w Finlandii, bohaterowie są Finami i w fantazjach Mattiego przewija folklor lapoński. Heh. Jednak w przeciwieństwie do WOW twórcy odrobili lekcje i zrozumieli, że nie wystarczy dać obcojęzycznych napisów i kiepsko zdubbingowanych Murzynów, więc kręcili to w Finlandii, a i przy koprodukcji uczestniczyła fińska telewizja.
Całość to bardziej obyczajówka niż jakaś przygodówka z modnymi wówczas tematami. Pod tym względem produkcja spisała się dobrze. Oddano dobrze frustrację głównego bohatera związaną z nową rzeczywistością. I za co pochwalę - Matti mimo, że jest nowym uczniem i samotnikiem, to grupy dzieciaków nic do niego nie mają! Nikt go nie gnębi! Nie ma przerysowanych zbirów jak w amerykańskich filmach czy jak trzymamy się Polski w Słonecznej włóczni! No dobra, "Niedźwiedzie" są kreowani na tych "złych", a obie grupy ścigają Mattiego za rzekomo podprowadzony program, ale wyszło to naturalnie i to nie są negatywne postacie! I sam główny bohater na początku im pyskuje.
Wpleciono zgrabnie i naturalnie przekaz ekologiczny. Ciekawe, że w latach 90. w filmach po obu stronach Atlantyku zaczęto przykuwać uwagę do świadomości ekologicznej (Tu wtrącę dygresję - w swej recenzji WOW zapomniałem pochwalić aspekt ekologiczny - w jednym odcinku właściciel fabryki papiru (w tej roli Leon Niemczyk) odkrywa, że nieświadomie zanieczyszcza środowisko i szczerze martwi się tym. Jest też podkreślone, że przez założenie oczyszczających filtrów pójdzie z torbami). No i serial nie portretuje wilka jako najgorszą kreaturę zjadającą czyjeś babcie i jest dosyć pro-wilczy (ta druga grupa, bardziej "dobra" nosi kryptonim "Wilki"). Szczególnie to było potrzebne, gdy zaczęto myśleć w Polsce o ochronie gatunkowej wilka, gdy PZŁ odstawiał Rejtana, by do tego nie dopuszczono. Jak Matti chce ratować łanię, to Aslan chce mu wybić to z głowy mówiąc, że jest bambinista.
Anna Majcher zagrała dość kiepsko. To dość demotywujące, gdy w scenach z Mattim to dziecięcy aktor gra lepiej. Siemion dobrze wypadł, choć w niektórych momentach ujawniają się braki. Podobnie jest z resztą dziecięcych bohaterów. Jedynie aktorka grająca Annę - co jak gadam, ona nie grała! Kompletny brak talentu. Maciej Orłoś dobrze wypada jako ojczym, który na szczęście nie jest złoczyńcą z baśni i stara nawiązać kontakt z pasierbem.
Jakie minusy? Pierwsze - Matti przemieszcza się do świata fantazji poprzez własnoręczne rysunki. Sorry, z autopsji powiem, iż jego warsztat jest zbyt dobry jak na dwunastolatka. Ludzie po liceum plastycznym ledwie tak rysują.
Drugie - obie grupy rywalizujących dzieci w pewnym momencie przyjeżdżają za Mattim do Lapinjarvi. Ale z 5-osobowych grup przyjeżdżają tylko po dwie-trzy osoby, a reszta zostaje w Helsinkach, co uważam za minus i to jak scenarzyści nie mieli co z nimi zrobić. Szkoda, bo podróż ta rozwijała bohaterów.
Generalnie jest lepiej niż pamiętałem i do tego można spokojnie wracać.
Mimo, że to produkcja polska i występują polscy aktorzy (i jeden niemiecki), to akcja dzieje w Finlandii, bohaterowie są Finami i w fantazjach Mattiego przewija folklor lapoński. Heh. Jednak w przeciwieństwie do WOW twórcy odrobili lekcje i zrozumieli, że nie wystarczy dać obcojęzycznych napisów i kiepsko zdubbingowanych Murzynów, więc kręcili to w Finlandii, a i przy koprodukcji uczestniczyła fińska telewizja.
Całość to bardziej obyczajówka niż jakaś przygodówka z modnymi wówczas tematami. Pod tym względem produkcja spisała się dobrze. Oddano dobrze frustrację głównego bohatera związaną z nową rzeczywistością. I za co pochwalę - Matti mimo, że jest nowym uczniem i samotnikiem, to grupy dzieciaków nic do niego nie mają! Nikt go nie gnębi! Nie ma przerysowanych zbirów jak w amerykańskich filmach czy jak trzymamy się Polski w Słonecznej włóczni! No dobra, "Niedźwiedzie" są kreowani na tych "złych", a obie grupy ścigają Mattiego za rzekomo podprowadzony program, ale wyszło to naturalnie i to nie są negatywne postacie! I sam główny bohater na początku im pyskuje.
Wpleciono zgrabnie i naturalnie przekaz ekologiczny. Ciekawe, że w latach 90. w filmach po obu stronach Atlantyku zaczęto przykuwać uwagę do świadomości ekologicznej (Tu wtrącę dygresję - w swej recenzji WOW zapomniałem pochwalić aspekt ekologiczny - w jednym odcinku właściciel fabryki papiru (w tej roli Leon Niemczyk) odkrywa, że nieświadomie zanieczyszcza środowisko i szczerze martwi się tym. Jest też podkreślone, że przez założenie oczyszczających filtrów pójdzie z torbami). No i serial nie portretuje wilka jako najgorszą kreaturę zjadającą czyjeś babcie i jest dosyć pro-wilczy (ta druga grupa, bardziej "dobra" nosi kryptonim "Wilki"). Szczególnie to było potrzebne, gdy zaczęto myśleć w Polsce o ochronie gatunkowej wilka, gdy PZŁ odstawiał Rejtana, by do tego nie dopuszczono. Jak Matti chce ratować łanię, to Aslan chce mu wybić to z głowy mówiąc, że jest bambinista.
Anna Majcher zagrała dość kiepsko. To dość demotywujące, gdy w scenach z Mattim to dziecięcy aktor gra lepiej. Siemion dobrze wypadł, choć w niektórych momentach ujawniają się braki. Podobnie jest z resztą dziecięcych bohaterów. Jedynie aktorka grająca Annę - co jak gadam, ona nie grała! Kompletny brak talentu. Maciej Orłoś dobrze wypada jako ojczym, który na szczęście nie jest złoczyńcą z baśni i stara nawiązać kontakt z pasierbem.
Jakie minusy? Pierwsze - Matti przemieszcza się do świata fantazji poprzez własnoręczne rysunki. Sorry, z autopsji powiem, iż jego warsztat jest zbyt dobry jak na dwunastolatka. Ludzie po liceum plastycznym ledwie tak rysują.
Drugie - obie grupy rywalizujących dzieci w pewnym momencie przyjeżdżają za Mattim do Lapinjarvi. Ale z 5-osobowych grup przyjeżdżają tylko po dwie-trzy osoby, a reszta zostaje w Helsinkach, co uważam za minus i to jak scenarzyści nie mieli co z nimi zrobić. Szkoda, bo podróż ta rozwijała bohaterów.
Generalnie jest lepiej niż pamiętałem i do tego można spokojnie wracać.
28-02-2022, 13:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-02-2022, 13:46 przez OGPUEE.)





