Dwa filmy z 35.mm online:
To ja, złodziej - film nie wiedział, czy chce być komedią czy psychodramą. I stoi tak w rozkroku. Za produkcję odpowiadało milion wytwórni i producentów (w tym jakiś odpowiednik PISFu z lat 2000.), czego nie widać na ekranie, bo realizacja to dramat. Epileptyczna kamera. W 17. minucie filmu jest taki oczywisty babol. Jest scena jak Olbrychski rozmawia z żoną. Jest kadr ustawiony na niego. Nagle przeskakuje cięcie – na nowe ujęcie przedstawiające ten sam kadr! Nowe ujęcie zaczyna się jak Olbrychski otwiera usta, a córka mówi, żeby się nie kłócili z mamą (kiedy oni rozmawiali normalnie i rozmowa szła neutralnie). Aż kilka razy przewinąłem, bo myślałem że łącze zacina. Czemu zrobili jednego ciągłego ujęcia?! Podobnie z muzą. Pierwsza scena - nasze ancymony zrobią włam do poloneza, a w tle muzyka jak Power of Love z Powrotu do przyszłości. Sporo też nieistotnych scen, jak ochroniarz bajeruje kasjerkę w sklepie, w którym Jajo i Szczurek kradną czy lodziarki plotkujące o jakiejś operacji. Jakbym miał co pochwalić to występ Krystyny Feldman mającą okazję zagrać babcię, która tym razem kocha wnuka i chce dla niego dobrze. Miłe było też, że Janusz Gajos, choć wyglądający jak złoczyńca z filmu dla dzieci (podobnież Globisz jako cygański król), to raczej pozytywna postać, która dla protagonisty chce dobrze i stanowi namiastkę ojca. No i dobrze, że Bromski okazał się litościwy i zakończył to happy endem i jakąś nadzieją.
4/10
Krzyż Walecznych - debiut Kazimierza Kutza. Był proponowany przeze mnie jako jeden z filmów maratonów filmów wojennych dla uczennicy mej matki, ale matula uznała że nie. Ale fabuła mnie zaciekawiła i dziś go obczajam. Trzy nowele w okresie po zakończeniu II wojny światowej i każda na swój ciekawa. Pierwsza z początku pogodna pokazuje jak gorzkie jest życie. Główny bohater we wsi był pośmiewiskiem i gdy zostaje kimś, a na złość wszyscy wybici, a jedyny żywy to zdemenciały i wrogi Gepetto. Pokazuje też, że wola walki może mieć nieco egoistyczne pobudki. Drugi segment o wilczurze-SSmanie (BTW niby rasa niemiecka, a tej było najwięcej polskich filmowych psów :)), jest chyba najbardziej przykry i pokazuje czym grozi zacietrzewienie ideologią. A trzecia historia jest o tym, jak jakaś młoda lasencja, która nie myśli bawić w umartwianie i martyrologię i woli hasać z Zbigniewem Cybulskim. Co innego peany i brązowe pomniki, a co innego rzeczywistość. Generalnie debiut Kutzowi się udał i chyba więcej nadrobię wczesnoPRL-owskich filmów o II wojnie światowej.
9/10
To ja, złodziej - film nie wiedział, czy chce być komedią czy psychodramą. I stoi tak w rozkroku. Za produkcję odpowiadało milion wytwórni i producentów (w tym jakiś odpowiednik PISFu z lat 2000.), czego nie widać na ekranie, bo realizacja to dramat. Epileptyczna kamera. W 17. minucie filmu jest taki oczywisty babol. Jest scena jak Olbrychski rozmawia z żoną. Jest kadr ustawiony na niego. Nagle przeskakuje cięcie – na nowe ujęcie przedstawiające ten sam kadr! Nowe ujęcie zaczyna się jak Olbrychski otwiera usta, a córka mówi, żeby się nie kłócili z mamą (kiedy oni rozmawiali normalnie i rozmowa szła neutralnie). Aż kilka razy przewinąłem, bo myślałem że łącze zacina. Czemu zrobili jednego ciągłego ujęcia?! Podobnie z muzą. Pierwsza scena - nasze ancymony zrobią włam do poloneza, a w tle muzyka jak Power of Love z Powrotu do przyszłości. Sporo też nieistotnych scen, jak ochroniarz bajeruje kasjerkę w sklepie, w którym Jajo i Szczurek kradną czy lodziarki plotkujące o jakiejś operacji. Jakbym miał co pochwalić to występ Krystyny Feldman mającą okazję zagrać babcię, która tym razem kocha wnuka i chce dla niego dobrze. Miłe było też, że Janusz Gajos, choć wyglądający jak złoczyńca z filmu dla dzieci (podobnież Globisz jako cygański król), to raczej pozytywna postać, która dla protagonisty chce dobrze i stanowi namiastkę ojca. No i dobrze, że Bromski okazał się litościwy i zakończył to happy endem i jakąś nadzieją.
4/10
Krzyż Walecznych - debiut Kazimierza Kutza. Był proponowany przeze mnie jako jeden z filmów maratonów filmów wojennych dla uczennicy mej matki, ale matula uznała że nie. Ale fabuła mnie zaciekawiła i dziś go obczajam. Trzy nowele w okresie po zakończeniu II wojny światowej i każda na swój ciekawa. Pierwsza z początku pogodna pokazuje jak gorzkie jest życie. Główny bohater we wsi był pośmiewiskiem i gdy zostaje kimś, a na złość wszyscy wybici, a jedyny żywy to zdemenciały i wrogi Gepetto. Pokazuje też, że wola walki może mieć nieco egoistyczne pobudki. Drugi segment o wilczurze-SSmanie (BTW niby rasa niemiecka, a tej było najwięcej polskich filmowych psów :)), jest chyba najbardziej przykry i pokazuje czym grozi zacietrzewienie ideologią. A trzecia historia jest o tym, jak jakaś młoda lasencja, która nie myśli bawić w umartwianie i martyrologię i woli hasać z Zbigniewem Cybulskim. Co innego peany i brązowe pomniki, a co innego rzeczywistość. Generalnie debiut Kutzowi się udał i chyba więcej nadrobię wczesnoPRL-owskich filmów o II wojnie światowej.
9/10
19-03-2022, 23:39





