(03-09-2021, 10:49)Qrszon napisał(a): Czekam na wersję po rekonstrukcji cyfrowej. 6/10Jak czytasz to Qrszon, to informuję, że na 35mm.online jest Lalka Hasa właśnie po renowacji (której, jak czytam w napisach końcowych, dokonano dwa lata temu), na co ten film zasługiwał. I jak możecie się domyślać, w końcu...
Lalka (1968) - została przeze mnie nadrobiona. Nie wiem, ile razy do niej zabierałem. Kiedyś ściągnąłem z emula, ale jakoś nie zabrałem się do seansu (obejrzałem pojedyncze sceny). I w sumie słusznie, bo teraz oglądam za darmo i w normalnej jakości. I przede wszystkim jak ten film wygląda!
Has nigdy nie szczędzi rozmachu w wyglądzie swych produkcji i robi wszystko, by oko było czymś zajęte. Tak jest i z Lalką. Zawsze się coś dzieje, zawsze jest pełno rekwizytów, ujęcia trwają długie minuty i w nich zawsze się dzieje się kilka scen pod rząd z ciągle ruszającą się kamerą (a nawet jak stoi w miejscu to można zawiesić oko na wystroju czy interakcjach statystów). Realizacja i rozmach jest tip-top (choć w scenerii z napisami początkowymi Has to chyba celowo nastawiał jakiegoś syfu, by fajnie się prezentowało w kadrze ;)) i oglądanie tego filmu/pokazywanie młodzieży na lekcjach w jakości sprzed cyfrowej rekonstrukcji zasługuje na dożywocie (plus w przypadku szkół kuratorium). I wciąż ta robota się trzyma. Nawet Wokulski jak Ochockiemu prezentuje lżejszy metal nie widać żyłki, makieta trupa konia wygląda jak trup konia i lecą po nim muchy. Lalka pod realizacyjnym względem nic się nie zestarzała (no... w pojedynku Wokulskiego z baronem słychać stockowy wystrzał z kreskówek i pomalowane markerem wybite zęby).
A jak reszta? Lalki nie miałem jako lektury (a nawet jeśli, to nie czytałbym, bo wtedy całkowicie zarzuciłem czytanie lektur), przeczytałem pierwszy rozdział w ramach matury ustnej i nie mogłem się przemóc do całości, przy mojej całej sympatii do Prusa. Tak więc nie wiem, co tam Has pozmieniał w scenariuszu i na ile popsuł oryginał. Zarys fabuły mniej więcej kojarzę.
Oglądałem na dwie tury, bo film długi i ospały. I czuć tu przeskoki w fabule. I mimo długości filmu jakoś nie odczułem, by Wokulski zapałał nagłą miłością do Łęckiej. Z drugiej strony wyczuwa się ten smutny klimat Warszawy tamtej lat. Wzmaga oszczędna i oniryczna muzyka Kilara. Scena jak bohaterowie schodzą w głąb powiślańskich slumsów to majstersztyk i jedna z moich ulubionych scen ever. Aktorsko jest bardzo sprawnie i postacie mówią dość naturalnie. Plus jestem pewien, że to po tym filmie Krystynie Feldman zaproponowano rolę Babki Kiepskiej.
Strona techniczna 11/10
Film całościowo 7/10
PS. Kolejny PRL-owski film, w którym nie raczono dać napisów pod kwestie w innym języku.
26-03-2022, 23:23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-03-2022, 23:23 przez OGPUEE.)






