(31-03-2022, 13:56)Pitero napisał(a): Ale przynajmniej przy oglądaniu nie zgrzytam zębami jak przy niektórych scenach z filmów Raimiego i Webba.
Wysłane z mojego ANE-LX1 przy użyciu Tapatalka
Litości... Pitero szanuj się.
Watts tak dba o drobiazgi, że "dobry" Sandman chcący wrócić do domu, decyduje się spierdolić z wieżowca, a później wrócić i bić się ze Spider-Manem.
Gruby jest tak fabularnie zbędny, że w trójce robią z niego maga by miał cokolwiek do roboty, nie wiem jak to można nazwać inaczej niż jako coś "niepotrzebnego".
Norman Osborn u Raimiego nie był dobrym, niewinnym naukowcem, Green Goblin było jego alter ego, ale brało się z jego ego, przecież na końcu filmu sam pyta się Goblina jak pokonać Spider-mana, na co on odpowiada "Najpierw, uderzymy w jego serce!"
Watts/Feige spłycili każdy niuans, głębie i detal z fimów zarówno Raimiego jak i Webba.
Dr Octopus to samo, już w czasie eksperymentu z trytem mógł odpuścić, ale upierał się, że wszystko jest w porządku i przez to zgineła jego żona i na końcu decyduje się poświęcić, nie dlatego, że Peter stworzył jakiś cudowny czip, tylko dlatego, że jego słowa do niego docierają i odstawia na bok swoje "EGO" mówiąc "że ma rację" w odpowiedzi na słowa "czasem trzeba poświęcić swoje marzenia".
No Way Home to dziadostwo.
31-03-2022, 14:17 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-03-2022, 14:20 przez marsgrey21.)





