Blow Out (1981)
W końcu obejrzałem. Ale to świetnie jest zrealizowane - montaż, zdjęcia, dźwięk itd. to właściwie najwyższa półka. Nic dziwnego, że De Palma swego czasu miał łatkę "godnego spadkobiercy Hitchcocka", a Tarantino zachwyca się tym dziełkiem na każdym kroku. Rozrywkowy kuzyn "Powiększenia" Antonioniego.
Świetny thriller polityczny, który polecałbym oglądać jednak w wyjątkowym skupieniu, gdyż w tej historii liczy się każdy trybik tej skomplikowanej machiny spisku. Podoba mi się także przybliżenie na tak niedocenianą fuchę w przemyśle filmowym jak dźwiękowiec. Z pewną fascynacją wręcz oglądałem kulisy udźwiękowiania slashera, a ta cicha sekwencja nagrywania wiatru musiała być w kinie przecudownym doświadczeniem audiowizualnym.
Jedna z lepszych ról w dorobku Travolty. Absolutnie wiarygodny w roli bystrego młodzika, którego ktoś po cichu robi w jajo. Na minus? Może aktorstwo Nancy Allen lekko irytuje przez lwią część filmu - wiem, że miała grać typowo słodką naiwniaczkę, którą aż strach wciągać w większe bagno, ale jak dla mnie to wciąż trochę zbyt zmanierowana rola. Aczkolwiek ciekawie widzieć ją w kreacji zupełnie innej od tej wrednej suczy z Carrie. Brak happy endu natomiast zawsze mile widziany u mnie w mainstreamowym kinie :)
8/10
W końcu obejrzałem. Ale to świetnie jest zrealizowane - montaż, zdjęcia, dźwięk itd. to właściwie najwyższa półka. Nic dziwnego, że De Palma swego czasu miał łatkę "godnego spadkobiercy Hitchcocka", a Tarantino zachwyca się tym dziełkiem na każdym kroku. Rozrywkowy kuzyn "Powiększenia" Antonioniego.
Świetny thriller polityczny, który polecałbym oglądać jednak w wyjątkowym skupieniu, gdyż w tej historii liczy się każdy trybik tej skomplikowanej machiny spisku. Podoba mi się także przybliżenie na tak niedocenianą fuchę w przemyśle filmowym jak dźwiękowiec. Z pewną fascynacją wręcz oglądałem kulisy udźwiękowiania slashera, a ta cicha sekwencja nagrywania wiatru musiała być w kinie przecudownym doświadczeniem audiowizualnym.
Jedna z lepszych ról w dorobku Travolty. Absolutnie wiarygodny w roli bystrego młodzika, którego ktoś po cichu robi w jajo. Na minus? Może aktorstwo Nancy Allen lekko irytuje przez lwią część filmu - wiem, że miała grać typowo słodką naiwniaczkę, którą aż strach wciągać w większe bagno, ale jak dla mnie to wciąż trochę zbyt zmanierowana rola. Aczkolwiek ciekawie widzieć ją w kreacji zupełnie innej od tej wrednej suczy z Carrie. Brak happy endu natomiast zawsze mile widziany u mnie w mainstreamowym kinie :)
8/10
10-04-2022, 09:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-06-2022, 18:13 przez Kryst_007.)





