Wielkanoc tuż tuż, więc coś z tego. repertuaru. Nawet myślałem by w każdy dzień Wielkiego Tygodnia zrobić maraton produkcji wielkanocnych, ale zwyczjanie za późno się za to zabrałem, a i też byłem zajęty remontem. I realnie obejrzę coś w Wielki Piątek, Sobotę i samą Wielkanoc. Może Lany poniedziałek (tą piękną polską tradycję to starały się dzieciom zohydzić głupie nauczycielki lecząc tym samym zapewne wątpliwą traumę :)). Pewnie za rok (chyba, że Putinowi starczy sił na inwazję na Polskę) zrobię miesięczny maraton jak przy ostatnim Bożym Narodzeniu (choć filmów o tematyce wielkanocnej to tak mało i większość to filmy o Dżizusie). Więc w Wielki Czwartek idzie...
Here Comes Peter Cottontail: The Movie - w grudniu był CGI-sequel do Rudolfa Rankin-Bassu, to w kwietniu będzie CGI-sequel do innego specjału Rankin-Bassu - Here Comes Peter Cottontail. Nie liczyłem na coś wybitnego, ale Rankin-Bassy zawsze miały szczery urok. Niestety tego tu nie ma - to po prostu produkcja na dowal, by zapełnić czymś kosz z DVD w Biedrze i żerująca na znanym tytule. O ile Rudolf czerwononosy renifer i wyspa zaginionych zabawek ładnie kontynuował oryginalny wygląd poprzednika, tak tu wszystkie postacie otrzymały obrzydliwy redesign. Stygmaty Jezusa, jakie tu odpychające projekty graficzne przywodzące na myśl nightmare fuel! Nie licząc tego animacja wygląda przyzwoicie, choć wiadomo to nie Pixar. Muzyka całkiem przyjemna, ale niestety piosenki dodane "bo tak" i przypominają szybciej składankę puszczaną na śp. Vivie w tym czasie. O polskim dubbingu można zapomnieć, więc umilam oryginalnymi głosami. O ile niektórzy celebryci i profesjonalni aktorzy dają radę jak m.in. Christopher Lloyd jako narrator czy były agent 007 jako główny zły (wymawia nawet parafrazę Bond. James Bond), tak reszta voice actingu jest do kitu. Raczej siostrzeńcowi (i potencjalnym własnym dzieciom) nie pokażę.
2/10
Here Comes Peter Cottontail: The Movie - w grudniu był CGI-sequel do Rudolfa Rankin-Bassu, to w kwietniu będzie CGI-sequel do innego specjału Rankin-Bassu - Here Comes Peter Cottontail. Nie liczyłem na coś wybitnego, ale Rankin-Bassy zawsze miały szczery urok. Niestety tego tu nie ma - to po prostu produkcja na dowal, by zapełnić czymś kosz z DVD w Biedrze i żerująca na znanym tytule. O ile Rudolf czerwononosy renifer i wyspa zaginionych zabawek ładnie kontynuował oryginalny wygląd poprzednika, tak tu wszystkie postacie otrzymały obrzydliwy redesign. Stygmaty Jezusa, jakie tu odpychające projekty graficzne przywodzące na myśl nightmare fuel! Nie licząc tego animacja wygląda przyzwoicie, choć wiadomo to nie Pixar. Muzyka całkiem przyjemna, ale niestety piosenki dodane "bo tak" i przypominają szybciej składankę puszczaną na śp. Vivie w tym czasie. O polskim dubbingu można zapomnieć, więc umilam oryginalnymi głosami. O ile niektórzy celebryci i profesjonalni aktorzy dają radę jak m.in. Christopher Lloyd jako narrator czy były agent 007 jako główny zły (wymawia nawet parafrazę Bond. James Bond), tak reszta voice actingu jest do kitu. Raczej siostrzeńcowi (i potencjalnym własnym dzieciom) nie pokażę.
2/10
14-04-2022, 21:29





