Chaplin (1992)
Porządny biopic. Podziwiam Attenborougha za to, że udało mu się zmieścić te 80 lat z życia Chaplina w zaledwie 2,5 h metrażu, a i tak nie odniosłem wrażenia, że czegoś jest za mało. Wiadomo, na wiele istotnych faktów z życia Charliego miejsca już nie było (romans z Polą Negri czy ten niesławny incydent na jachcie Wlliama Randolpha Hearsta), choć film opiera się akurat na nieczytanej przeze mnie autobiografii, przy której autor podobno pozwolił sobie na trochę fikcji. Jest to taki trochę pomnik Attenborougha postawiony legendzie kina, ale na szczęście żadna hagiografia. Wszelkie skandale z jego życia nie są zamiatane pod dywan, a ten jego niesławny pociąg do młodziutkich kobietek (wręcz nawet nieletnich!) jest wyraźnie podkreślany. Dzisiaj to pewnie lewicowi pruliby się, że takiej obrzydliwej personie poświęca się w ogóle film ;)
Osobny akapit dla Roberta Downeya Jra. Absolutnie fenomenalna rola i dla mnie facet urodził się właśnie by zagrać Chaplina, a nie Iron Mana. On jest nie tylko bardzo podobny do oryginału, ale także perfekcyjnie naśladuje te ekranowe ruchy. Swoją drogą, to dawno nie widziałem tak wiarygodnie doprawionych młodemu aktorowi oznak starości. Już sam przerobiony na niedołężnego 80-latka Robert zawstydza te maski halloweenowe w ostatnich filmach Ridleya Scotta.
7/10
Porządny biopic. Podziwiam Attenborougha za to, że udało mu się zmieścić te 80 lat z życia Chaplina w zaledwie 2,5 h metrażu, a i tak nie odniosłem wrażenia, że czegoś jest za mało. Wiadomo, na wiele istotnych faktów z życia Charliego miejsca już nie było (romans z Polą Negri czy ten niesławny incydent na jachcie Wlliama Randolpha Hearsta), choć film opiera się akurat na nieczytanej przeze mnie autobiografii, przy której autor podobno pozwolił sobie na trochę fikcji. Jest to taki trochę pomnik Attenborougha postawiony legendzie kina, ale na szczęście żadna hagiografia. Wszelkie skandale z jego życia nie są zamiatane pod dywan, a ten jego niesławny pociąg do młodziutkich kobietek (wręcz nawet nieletnich!) jest wyraźnie podkreślany. Dzisiaj to pewnie lewicowi pruliby się, że takiej obrzydliwej personie poświęca się w ogóle film ;)
Osobny akapit dla Roberta Downeya Jra. Absolutnie fenomenalna rola i dla mnie facet urodził się właśnie by zagrać Chaplina, a nie Iron Mana. On jest nie tylko bardzo podobny do oryginału, ale także perfekcyjnie naśladuje te ekranowe ruchy. Swoją drogą, to dawno nie widziałem tak wiarygodnie doprawionych młodemu aktorowi oznak starości. Już sam przerobiony na niedołężnego 80-latka Robert zawstydza te maski halloweenowe w ostatnich filmach Ridleya Scotta.
7/10
14-04-2022, 23:29 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-04-2022, 23:37 przez Kryst_007.)





