Podziwiam Manna, który pomimo tragicznego obsadzenia dwóch głównych ról potrafił mnie przykuć do ekranu.
To co w MV pierwsze rzuca się na oczy to technologia. Wszechobecna i wszechmocna. Czujniki podczerwieni, pamięć flash, wypasione komórki, momentami miałem wrażenie że oglądam jakieś science fiction, tak wielki jest wpływ elektroniki na fabułę.
Klimat miasta nocą jest obłędny. Operowanie obrazem i dźwiękiem w celu wywołania gęsiej skórki Mann opanował do perfekcji.
Napięcie obecne prawie cały czas (pomijam badziewny wątek miłosny). Scena odbicia zakładników to mistrzostwo. Sposób w jaki Foxx rozprawia się z dwoma naziolami przyprawił mnie o konsumpcję własnych zębów. Zero litości, czysto mechaniczne ruchy, ciosy nożem i dobicie kulą w łeb.
W sumie MV byłoby arcydziełem gdyby nie tragiczne aktorstwo Farrell i, lepsze bo lepsze ale również mierne, Foxxa oraz finałowa rozwałka. Czemu? Bo rozwałka jest zupełnie wyprana z emocji. Stoją naprzeciwko siebie i prują, nikt ważny nie ginie, dobrym nic się nie dzieje, źli padają jak muchy, Sonny wymiata szefa nazioli strzałem z biodra podczas upadku (sic!). Koniec.
Aha, nie widziałem wersji unrated, nigdzie nie mogę dostać.
To co w MV pierwsze rzuca się na oczy to technologia. Wszechobecna i wszechmocna. Czujniki podczerwieni, pamięć flash, wypasione komórki, momentami miałem wrażenie że oglądam jakieś science fiction, tak wielki jest wpływ elektroniki na fabułę.
Klimat miasta nocą jest obłędny. Operowanie obrazem i dźwiękiem w celu wywołania gęsiej skórki Mann opanował do perfekcji.
Napięcie obecne prawie cały czas (pomijam badziewny wątek miłosny). Scena odbicia zakładników to mistrzostwo. Sposób w jaki Foxx rozprawia się z dwoma naziolami przyprawił mnie o konsumpcję własnych zębów. Zero litości, czysto mechaniczne ruchy, ciosy nożem i dobicie kulą w łeb.
W sumie MV byłoby arcydziełem gdyby nie tragiczne aktorstwo Farrell i, lepsze bo lepsze ale również mierne, Foxxa oraz finałowa rozwałka. Czemu? Bo rozwałka jest zupełnie wyprana z emocji. Stoją naprzeciwko siebie i prują, nikt ważny nie ginie, dobrym nic się nie dzieje, źli padają jak muchy, Sonny wymiata szefa nazioli strzałem z biodra podczas upadku (sic!). Koniec.
Aha, nie widziałem wersji unrated, nigdzie nie mogę dostać.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
13-06-2008, 21:36





