(24-03-2022, 12:48)OGPUEE napisał(a): I nie martwcie się. Trochę ramot z Układu Warszawskiego mam w planach nadrobić :).I słowa dotrzymuję :). Teraz padło na rumuńskich Hajduków, obejrzanych w ostatnim tygodniu. W ojczyźnie cieszą się wielką estymą i sam Ceaușescu nakazał tworzenie sequeli. W Polsce nie takie nieznane, bo wszystkie filmy z serii były na PRL-owskich kinowych ekranach, ale tak starych forumowiczów to tu nie ma. Ku memu zaskoczeniu nie było to na podst. ichniejszej prozy bądź ludowych przekazów. Jako, iż nie znam drakulowego, nie zrozumiałem ni w ząb, ale nie przejmowałem się tym, bo za akcją daje się nadążyć i zrozumieć z kontekstu (plus dwie odsłony mają dostępne napisy). No to dzieła:
Hajducy (1966) - pierwszy z serii i jedyny czarno-biały. Bardziej w stylu Czarnych chmur (które szanuję) niż stereotypowy film płaszcza i szpady z Hollywood. Jako, że w necie dostępne są angielskie napisy, to miałem ułatwione zadanie (BTW rumuński brzmi jak włoski wyobrażany przez Rosjan) w oglądaniu. Od momentu uwięzienia głównego bohatera do jego uwolnienia miałem wrażenie fillerów. Ogląda to się bezboleśnie i niezła realizacja, mimo bycia ramotą strzelającymi z zabawkowymi kapiszonami. Wychwyciłem też jeden edycyjny babol, jak Sârbu opieprza Marię, ta jest bliska płaczu i ma rozchwiane włosy. Potem nowe ujęcie i Maria ma ułożone włosy i wściekły wyraz twarzy. Zabawna byłą scena jak żona jednego ze zbójców nie pozwalała mu wrócić do dawnego zawodu. Sârbu to niezły skurwiel i dużo roboty robi tu grający Amza Pellea. Aż chce się, by spotkała zasłużona kara. Też propsy za walory edukacyjne w formie rozrywkowej. Rumunów można dopisać jako kolejny naród, na którym zapewne nie robią wrażenie łzawe bzdury o muzułmańskich uchodźcach, gdyż też jak Węgrzy przerabiali islamską okupację (no dobra, grecką, ale Fanarioci byli z osmańskiego nadania).
7/10
Porwanie dziewic - yup, Rumuni na pewno nie będą chętni do przyjmowania muzułmanów. Kebaby pod wodzą Pasvanoglu (który w historii rumuńskiej bardzo się źle zapisał) sieją terror i zniszczenie oraz jak mówi tytuł porywają kobiety. I ów najazd jest inspirowany przez podstarzałą jędzę będącą na etacie drugiej żony hospodara (i mająca w tym interes, bo chce osadzić na tron swego syna-grubasa). Faktycznie, już na początku film się nie pierdzieli. Czego tu nie ma - batożenie jednej z dziewczyn w haremie, nadziane na pal głowy bojarów, śmierć Scarlata zabitego w brutalny sposób. I hajducy też nie certolą z Turkami, choć robią to bardziej komediowo. Np. jednemu z nich wsadzają w dupsko ostrą paprykę :D. Najbardziej przygodowa i chyba najlepsza z cyklu. Czego tu nie ma - pościgi, dworskie intrygi, walka z okupantami, ponętne kobiety nieograniczające do bycia damami w opałach (Anița, wyglądająca jak markiza Angelika ratuje hajduków), pojedynki na miecze i pistolety. Wraz z kolorem nadeszła lepsza realizacja. Choć widać, że aktorka grająca Cygankę Firę jest pomalowana samoopalaczem (plus wśród niewolnic Pasvanoglu jest kobieta w ewidentnym blackface'ie :)). Więcej też tu humoru (jak scena jak jakiś bojar z kochankami zostaje nakryty przez żonę, której nakłamał ze idzie do kościoła). Synalek babsztyla, będący grubym roszczeniowcem, odpowiednio irytujący i aż prosi się, żeby rumuński Ferdek Kiepski kazał mu wypierdzielać na górę, bo tu nie mieszka :). Pragnę poinformować, że w Internetach jest kopia z polskimi napisami :)..
8/10
Zemsta hajduków - Star Wars od Jara-Jar Abramsa jest debilne, bo przywróciło do życia Palpatine'a! Ktoś powie. Widać, że Mysza inspirowała się rumuńskim kinem, bo to samo zrobił Dinu Cocea przywracając do życia bad guya, który w poprzedniej części zginął poprzez defenestrację (niech im będzie, że to autentyczna osoba i chcieli się trzymać faktów historycznych, ale mogli dać chociaż bliznę na oku). I też nie mają pomysłu na drugiego villaina, który nie miał szczęścia do bycia postacią historyczną i ginie w połowie filmu. I czemu nikt z powracających złych nie skojarzył, że jakaś lasencja chcąca otworzyć burdel wygląda tak samo jak nałożnica tego grubego przegrywa, który gościł w poprzednim odcinku? Tym razem porywane są dzieci, by zostały niewolnikami sułtana. Niestety, jest ogromny regres w stosunku do Porwania dziewic. Dość mała skala wydarzeń i zakończenie jakoś mało satysfakcjonujące. Co pochwalę, to mini bitwa morska i Anițę jako dobry przykład aktywnej strong woman, która wielokrotnie ratuje tytułowych bohaterów z opresji. Tytuł (zarówno polski i oryginalny, którego polski jest dosłownym tłumaczeniem) bez sensu, bo mści się tu Maria z pierwszej części, ale uznano iż Zemsta Marii Dudescu nie przyciągnie tłumów do kin kasy.
6/10
Hajducy kapitana Angela - wstrętne Holiłódy zabijają moich ulubionych bohaterów! Cóż, Rumuni znowu byli prekursorami, bo kapitan Amza zmarł poza ekranem i seria otrzymała nowego leada. A to dlatego, że grający go Petroiț czymś podpadł twórcom (nie lepiej byłoby zrecastować? Wszak Amzę w jedynce grał inny aktor). Więc Amzie się zmarło i nowym hersztem został wołoski Chuck Norris (aż prosiło się, by jak pokonuje hajduków w początku, by leciała muzyczka jak Frank Drebin spuszcza łomot dyktatorom). Tym razem fabuła była rozszerzona na 3 filmy. Otóż Ralu będąca rozwydrzoną fanariocką Paris Hilton chce jakieś świecidełka, wobec czego jej tatuś hospodar zwiększa podatki wśród najuboższych. Jednak warto oglądać filmy, bo można się z nich czegoś się dowiedzieć. Np. Ralu to była historyczna postać i ważna postać w odzyskaniu przez Grecję niepodległości (tutaj dość niekorzystnie ukazana, ale to nie jest produkcja grecka, wiec można pozwolić ;)). Dalej jest niepoprawnie - jest scena, jak jakaś dwórka została wybatożona na golasa publicznie (oczywiście ustawiona tak, żeby przeszło przez cenzurę i dewotki, ale aktorka jest rozebrana). Nowy bad guy i nemesis - Mamulos, tym razem otrzymał nieco głębi i ma ludzkie odruchy (gdy Sârbu z jedynki by się nie patyczkował). Znajdzie się też kilka ładnie zainscenizowanych scen.
6/10
Posag księżniczki Ralu - ku memu zdziwieniu to jedyny film z serii, który w polskich kinach leciał z dubbingiem. Zdziwienie, bo wcześniej seria leciała z napisami, także późniejsza odsłona. Co potwierdza kolejne słowa Henryki Biedrzyckiej, że decyzja o zdubbingowaniu bywa na chybił i trafił. I drugie zdziwienie, że bo te wszystkie odsłony z Winnetou i DDR-skie westerny leciały w Polsce z dubbingiem, i generalnie filmy przygodowe, głównie kierowane do młodzieży. A Hajducy się wpisują do takiego kina. Po tej dygresji stwierdzam, że jest lepiej. Anghel jest bardziej charyzmatyczny od Amzy. Reżyser postarał się też poskręcać w rejony kina artystycznego. Klimatyczny początek rodem z horroru. Także sen hospodara ma znamiona artystycznej wizji. Dodano tym razem głębi kolejnemu czarnemu charakterowi. Z cyklu "dziś to nie przechodzi nawet w demoludach" - jak w Bukareszcie Anghel tłucze się z jakimiś bandziorami, to Parpanghel napieprza jednego z nich żywym kurczakiem (i jak ptaszysko wymyka się z jego łap, to ten znowu go łapie i wali nim po łbie łachmytę)! Z całej drugiej trylogii dwójka znowu okazała się najsolidniejsza.
8/10
Tydzień szaleńców - ostatnia część cyklu. Czytałem na wiki, że ten i dwa poprzednie były kręcone razem jako całość. I dziwiło mnie, niby jak? W Posagu księżniczki Ralu wszystkie wątki się domknęły. Anița została zmarginalizowana na rzecz Caliopi. Ale nie powiem - Caliopi to gryfna dziołcha. Dość ładnie ilustrowane metaforyczne uczucie Caliopi do Anghela jak ta patrzy się na gryzące nawzajem konie (spokojnie, bez żadnych szczegółów. Dzieci mogą zobaczyć). Czasami jest trochę kiksów - np. jak Mamulos gnębi okrutnie chłopów dopuszczając się tortur, za chwilę jest biesiada hajduków w tle wesołej muzyczki. , to Początek nastrajał na to, że ostatnia odsłona cyklu zechce być najbardziej epicką, jako, że jest kwestia organizacji powstania wołoskiego z 1821 r. A tu znowu pomniejszenie skali, na czym cierpi finał i niesatysfakcjonujące rozwiązanie walki Anghela i Mamulosa. Jednocześnie ostatnia scena jest ładną klamrą domykającą cały cykl.
7/10
02-05-2022, 16:46






