Fucking Bornholm
Mam problem z tym filmem - generalnie oglądało się nie najgorzej, taki tam komediodramat o związkach, który próbuje być w sumie obyczajową satyrą, posiadający niestety hurtową ilość niezręcznych momentów, które w trakcie oglądania wprowadzały uczucie żenady. I ciężko jest mi wywnioskować czy były to zamierzone działania reżyserki, czy może chciała specjalnie nadać w ten sposób dramatyczny ton całej tej historii. Po tym, jak zachowuje się bohaterka grana przez Grochowską, mam dziwne przeczucia, że to ta druga opcja jest prawidłowa.
Miała wyjść z tego jakaś filmowa psychoanaliza związków i małżeństwa, a wyszedł w sumie lekki komediodramacik z zakończeniem, które powoduje szczery niesmak. Finalnie głównej bohaterce do szczęścia brakowało:
Postać Grochowskiej, która kreowana jest na tę najbardziej w porządku, jest tak naprawdę najbardziej toksyczną osobą z całej tej zgrai średnio przyjemnych charakterów. Fucking Bornholm to takie tam przeciętniactwo w sumie - 5/10.
Mam problem z tym filmem - generalnie oglądało się nie najgorzej, taki tam komediodramat o związkach, który próbuje być w sumie obyczajową satyrą, posiadający niestety hurtową ilość niezręcznych momentów, które w trakcie oglądania wprowadzały uczucie żenady. I ciężko jest mi wywnioskować czy były to zamierzone działania reżyserki, czy może chciała specjalnie nadać w ten sposób dramatyczny ton całej tej historii. Po tym, jak zachowuje się bohaterka grana przez Grochowską, mam dziwne przeczucia, że to ta druga opcja jest prawidłowa.
Miała wyjść z tego jakaś filmowa psychoanaliza związków i małżeństwa, a wyszedł w sumie lekki komediodramacik z zakończeniem, które powoduje szczery niesmak. Finalnie głównej bohaterce do szczęścia brakowało:
Postać Grochowskiej, która kreowana jest na tę najbardziej w porządku, jest tak naprawdę najbardziej toksyczną osobą z całej tej zgrai średnio przyjemnych charakterów. Fucking Bornholm to takie tam przeciętniactwo w sumie - 5/10.
12-05-2022, 22:10
Spoiler




