Sublokator - gamoniowaty naukowiec wprowadza do secesyjnego pensjonatu zamieszkanego przez same kobiety. Na dodatek każda ma kuku na muniu. Warto zobaczyć, gdyż występują te wszystkie klasyczne aktorki, które znane są z ich seniorskich lat, a tutaj są młode. No, Krystynę Feldman można rozpoznać, ale już wtedy była stara. I też to fajna komedia - trochę też jest surrealizmu i prześmiewczości jak w sitcomie. I kilka rzeczy, za które feminazistki by rozszarpały. Np. najmłodsza z kobiet, Małgosia (będąca jakąś nimfomanką) mówi z uśmiechem, że kilka studentek straciło cnotę z profesorem i wyraża żal z tego, że go kuratorium wylało. W ówczesnych USA dostałby już R-kę, bo sporadycznie zjawiają się wulgaryzmy. Każda kobieca rola jest wyrazista - m.in. Krystyna Mazurówna jako duch jakiejś siksy czy Katarzyna Łaniewska jako fanatyczka sportu i zdrowego trybu życia. I ku memu zaskoczeniu, wykorzystano efekty specjalne przy wywoływaniu duchów (które robią wrażenie jak na tamte lata i kraj).
8/10
"Awatar", czyli zamiana dusz - Oktawiusz nie wie co to awatar, bo Camerona jeszcze na świecie nie było, podobnie Nickelodeonu ;). W latach 60. TVP produkowała serię krótko- bądź średniometrażowych filmów z gatunku horror/sf/fantasy (coś co dzisiaj jest nie do pomyślenia, a od studentów filmówki wymaga kręcenie jakichś ekwiwalentu Trudnych spraw w sosie artystycznego bełkotu) - trójka z tych filmów była nawet puszczana w kinach jako antologia. Był tu poświęcony im temat, ale chyba zniknął w wyniku odejścia Phila (EDIT: Jednak nie - tu wątek). Anyway, swego czasu trochę oglądałem tych rzeczy i było fajne. Zwłaszcza, że udowadniają że w dawnej Polsce można było nakręcić opowieść z pogranicza grozy czy fantasy i wcale nie kosztowało wielkich pieniędzy (często dochodził pomysł czy adaptacja nie potrzebujące wielkiego budżetu czy kosztownych efektów specjalnych). Tak jest i z Awatarem. Głównie ma to bardziej ton nieco prześmiewczy, np. jeden z dwóch głównych bohaterów jest wkurzony tym, że jest XIX wiek, a ci śmią stosować jakieś czary-mary. Z aktorów najbardziej błyszczy Holoubek jako diaboliczny doktorek przeprowadzający tytułową zamianę.
9/10
8/10
"Awatar", czyli zamiana dusz - Oktawiusz nie wie co to awatar, bo Camerona jeszcze na świecie nie było, podobnie Nickelodeonu ;). W latach 60. TVP produkowała serię krótko- bądź średniometrażowych filmów z gatunku horror/sf/fantasy (coś co dzisiaj jest nie do pomyślenia, a od studentów filmówki wymaga kręcenie jakichś ekwiwalentu Trudnych spraw w sosie artystycznego bełkotu) - trójka z tych filmów była nawet puszczana w kinach jako antologia. Był tu poświęcony im temat, ale chyba zniknął w wyniku odejścia Phila (EDIT: Jednak nie - tu wątek). Anyway, swego czasu trochę oglądałem tych rzeczy i było fajne. Zwłaszcza, że udowadniają że w dawnej Polsce można było nakręcić opowieść z pogranicza grozy czy fantasy i wcale nie kosztowało wielkich pieniędzy (często dochodził pomysł czy adaptacja nie potrzebujące wielkiego budżetu czy kosztownych efektów specjalnych). Tak jest i z Awatarem. Głównie ma to bardziej ton nieco prześmiewczy, np. jeden z dwóch głównych bohaterów jest wkurzony tym, że jest XIX wiek, a ci śmią stosować jakieś czary-mary. Z aktorów najbardziej błyszczy Holoubek jako diaboliczny doktorek przeprowadzający tytułową zamianę.
9/10
21-05-2022, 22:22 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-05-2022, 22:30 przez OGPUEE.)





