Pętla (1957) - pełnometrażowy debiut Wojciecha J. Hasa już za mną. W przeciwieństwie do późniejszych polskich filmów o alkoholizmie mam wrażenie, że ten starał się być uniwersalny. Główny bohater nie jest żadnym patolem mieszkającym w melinie – przeciwnie, gość to normalny człowiek, rzeźbiarz, nawet majętny (bo ma telefon, na który mało kto mógł wtedy pozwolić w PRL-u). Człowiek kibicuje głównemu bohaterowi w przezwyciężeniu nałogu, który co chwila spotyka przeszkadzajki, a to jakiś brodaty hipster mu przypomina o chorobie alkoholowej, potem wypadek spowodowany przez pijaka właśnie, potem w kawiarni spotyka dawną miłość, która mówi "że nic się nie zmieni". Nawet na komisariacie przeszkadza jakiś deliryk.
Realizacja tip-top, ale to Has. I jak to Has musi nastawiać jakichś rekwizytów. Dużo roboty robi ekspresjonistyczna kamera czy muzyka jak z horroru (swoją drogą Has i horror – na pewno byłoby to arcydzieło). W tle dzieją się jakieś drobne historie i miniwątki (jak Kuba i jego dawna luba rozmawiają to jest ujęcie, jak jakaś matka spotyka z jakimś gachem). Holoubek to klasa w sobie jak zwykle, ale duże pochwały dla Fijewskiego, który wciela się w pijaka wygłaszający przerażający monolog o psychiatryku.
10/10
Salto (1965) - niecodzienna produkcja. Ma w sobie oniryczny posmak poprzez wizje bohatera czy muzykę będącym jedynie "pong! pong!" czy nawiązania do dorobku Cybulskiego (m.in. wyskakiwanie z pociągu, tekst o modnych okularach, fakt bycia "odgrywania roli"). Galeria dość pamiętnych postaci - Holoubek jako safandułowaty gospodarz, Siemion jako niespełniony poeta czepiający głównego bohatera czy Boruński jako aktor grający Żyda. Człowieka nawet interesuje jaka to jest przeszłość głównego bohatera. Co chwila ma on przebłyski jak trójka różnych ludzi w wąskim obiektywie i ciszy wykonuje wyrok na nim. I tak to ogląda, gdy nagle serwuje się twist rodem z komedii 7/10
10/10
Salto (1965) - niecodzienna produkcja. Ma w sobie oniryczny posmak poprzez wizje bohatera czy muzykę będącym jedynie "pong! pong!" czy nawiązania do dorobku Cybulskiego (m.in. wyskakiwanie z pociągu, tekst o modnych okularach, fakt bycia "odgrywania roli"). Galeria dość pamiętnych postaci - Holoubek jako safandułowaty gospodarz, Siemion jako niespełniony poeta czepiający głównego bohatera czy Boruński jako aktor grający Żyda. Człowieka nawet interesuje jaka to jest przeszłość głównego bohatera. Co chwila ma on przebłyski jak trójka różnych ludzi w wąskim obiektywie i ciszy wykonuje wyrok na nim. I tak to ogląda, gdy nagle serwuje się twist rodem z komedii 7/10
28-05-2022, 18:18

Spoiler




