Ostatni samuraj - trochę się to oglądało jak Tańczącego z wilkami - tak jak tam główny bohater stracił chęć życia po wojnie secesyjnej, jedzie na jakieś egzotyczne zadupie by wprowadzić porządek z lokalsami, potem pomieszkuje u nich i docenia ich kod kulturowy, a potem wspólnie z nimi sprzeciwia swym dotychczasowym mocodawcom. Sporo też ładnych widoczków. Tańczący z wilkami wciąż jest lepszy, ale ten dobrze mi się oglądało. A jak niesie Wikipedia, film w Japonii zarobił więcej niż w USA, więc Japończycy jakoś nie kupili blubrów o "kolonializmie i białym zbawcy". Sam czegoś takiego nie dostrzegłem, bo Cruise początkowo słabuje w sztuce samurajskiej, dostaje oklep podczas treningu z Ujio, a szwagra Katsumoto udaje się mu zabić fuksem. I jakby się czegoś czepiać, to faktu romantyzacji samurajów, którzy wkurzali się na reformację Meiji, gdyż pozbawiał ich przywilejów.
8/10
Umberto D. - coś tym razem z włoskiego neorealizmu. Z początku nudnawy, no ale dramat obyczajowy więc nie wolno mi narzekać. Potem urzekła mnie historia biednego nikomu potrzebnego staruszka. Dużo w tym zasługi aktora wcielającego głównego bohatera. Czuć jego żal i brak perspektyw, a także próby, by jego psu niczego nie zabrakło. Piesio bardzo uroczy. Finał dość chwytający i dający nadzieję.
7/10
8/10
Umberto D. - coś tym razem z włoskiego neorealizmu. Z początku nudnawy, no ale dramat obyczajowy więc nie wolno mi narzekać. Potem urzekła mnie historia biednego nikomu potrzebnego staruszka. Dużo w tym zasługi aktora wcielającego głównego bohatera. Czuć jego żal i brak perspektyw, a także próby, by jego psu niczego nie zabrakło. Piesio bardzo uroczy. Finał dość chwytający i dający nadzieję.
7/10
04-06-2022, 00:08 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-06-2022, 19:52 przez OGPUEE.)





