(07-06-2022, 21:55)Gieferg napisał(a): No i jak to jest, że jak w filmach z serii M:I postać Cruise'a mam za każdym razem w dupie (może z wyjątkiem M:I 3), tak tutaj emocje aż huczy, skoro nawet nigdy nie jarałem się jedynką?
Jest kilka elementów, które na to wpływają:
1. Starcie z Roosterem i wyrzuty sumienia z tym związane (+ jeden wątek z akademią)
2. Lata służby bez awansów, szansa na rehabilitację
3. Powrót na stare śmieci oraz do jednej z pierwszych miłości, próba jako-takiego ogarnięcia życia
4. Wyrazista rola, w której Cruise czuje się jak ryba w wodzie. To jest ten sam Maverick.
5. Solidna, nieprzekombinowana stawka bez niewiadomo jakich zwrotów akcji
6. Zero głupich gagów rozwadniających nastrój. Jest 1-2 lżejsze momenty i podśmiechujki, ale to nie "Marvel style" gdzie z gagu robi się deus ex machina w kluczowych momentach.
M:I nie ma nawet połowy tego. Dość powiedzieć, że postacią Hunta przejmowałem się ostatnio w części trzeciej, gdy... dodano mu żonę i mocnego villaina po drugiej stronie. Może takie lekkie udramatyzowanie postaci w kinie akcji w zupełności wystarcza?
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
07-06-2022, 22:13





