Akcja pod Arsenałem - Kamienie na szaniec miałem w gimnazjum jako lekturę, którą czytałem po łebkach, jako że lektur już nie lubiłem, a i moja wrodzona niechęć do bogoojczyźnianio-patriotycznej retoryki (którą dodatkowo skutecznie obrzydzał Giertych, z czasów kiedy nie kreował się na neoliberała) osiągała szczyty. Nic nie zapowiada, że w najbliższym czasie powtórzę książkę, ale ekranizację w ramach nadrabiania polskiej kinematografii zobaczę. A, że leciał na Kulturze - i cóż:
![[Obrazek: impressive-2y23ct.jpg]](https://media.makeameme.org/created/impressive-2y23ct.jpg)
Co lubię w PRL-owskich filmach historycznych dotyczących walki o ojczyznę, to nie ma spiżowania i nadęcia, a postacie są ludźmi zamiast posągami. Tak samo jest tutaj. Bohaterowie zwracają uwagę, że żadni z nich żołnierze i wielokrotnie dowcipkują. Np. jak puszczają Mazurka Dąbrowskiego na katarynce, to harcerze się uśmiechają, a potem jeden z nich mówi, żeby wyłączyć bo nie będą pracować na baczność. I postawy są różne. Rudy mówi, że śmierć w walce nie ma sensu i nikogo nie będzie to obchodzić po latach i wytyka Zośce, że chce zginąć dla chwały (a i Zośka sensownie mówi, że lepiej zginąć z godnością). Ojciec Rudego mówi, że ci młodzi ludzie powinni myśleć o przeżyciu, bo będą potrzebni w odbudowie kraju. Jak jeden z głównych bohaterów biegnie na pomoc bitemu Żydowi, to później obrywa mu się od kolegów, że naraża na dekonspirę. I gdy harcerze chcą odbić Rudego, to chodzi im przede wszystkim o ocalenie dobrego kolegi. A wcześniej pytają się o zgodę przełożonych, z czego jeden odmawia, a drugi mówi mu, że udanie akcji może mieć dobre skutki na podniesienie morale. I po zabiciu Niemca Alek wzdryga się, mówiąc że zabijanie to nie na jego siły. Polubiłem bohaterów i chciałoby się z nimi postrzelać do Niemców, którzy są tu odpowiednio wredni i okrutni, ale też bez przesadyzmu. Katowanie Rudego to nie jakiś karykaturalny pornfest.
Zaskoczyłem się tym, jakie Akcja pod Arsenałem ma dobre tempo. 90 minut dość szybko zeszło, dużym plusem jest to, że jak trzeba to bywa dosyć lekki. Polski film o patriotyzmie i zero ton martyrologii? Łał.
Realizacyjnie bez zarzutu, ale w tamtym czasie potrafili zrobić przekonywujący film historyczny z rozmachem, gdzie jedyny materiał archiwalny to kronika Generalnej Guberni oglądana przez ludzi na ulicy (zamiast być chamsko wklejona w obraz). Strzelanina dobrze pokazana, są nawet płonący kaskaderzy. Kopia cyfrowa po digitalizacji, ale cieszy mnie, że zawarli napisy pod spodem. No i Niemców grali autentyczni Niemcy.
Co miałbym skrytykować aktorstwo głównych bohaterów takie sobie. I Sani z Gumisiów jako narzeczona jednego z harcerzy służy do wzdychania i bycia zakochaną.
9/10 i spokojnie bym puścił to na lekcjach szkolnych.
![[Obrazek: impressive-2y23ct.jpg]](https://media.makeameme.org/created/impressive-2y23ct.jpg)
Co lubię w PRL-owskich filmach historycznych dotyczących walki o ojczyznę, to nie ma spiżowania i nadęcia, a postacie są ludźmi zamiast posągami. Tak samo jest tutaj. Bohaterowie zwracają uwagę, że żadni z nich żołnierze i wielokrotnie dowcipkują. Np. jak puszczają Mazurka Dąbrowskiego na katarynce, to harcerze się uśmiechają, a potem jeden z nich mówi, żeby wyłączyć bo nie będą pracować na baczność. I postawy są różne. Rudy mówi, że śmierć w walce nie ma sensu i nikogo nie będzie to obchodzić po latach i wytyka Zośce, że chce zginąć dla chwały (a i Zośka sensownie mówi, że lepiej zginąć z godnością). Ojciec Rudego mówi, że ci młodzi ludzie powinni myśleć o przeżyciu, bo będą potrzebni w odbudowie kraju. Jak jeden z głównych bohaterów biegnie na pomoc bitemu Żydowi, to później obrywa mu się od kolegów, że naraża na dekonspirę. I gdy harcerze chcą odbić Rudego, to chodzi im przede wszystkim o ocalenie dobrego kolegi. A wcześniej pytają się o zgodę przełożonych, z czego jeden odmawia, a drugi mówi mu, że udanie akcji może mieć dobre skutki na podniesienie morale. I po zabiciu Niemca Alek wzdryga się, mówiąc że zabijanie to nie na jego siły. Polubiłem bohaterów i chciałoby się z nimi postrzelać do Niemców, którzy są tu odpowiednio wredni i okrutni, ale też bez przesadyzmu. Katowanie Rudego to nie jakiś karykaturalny pornfest.
Zaskoczyłem się tym, jakie Akcja pod Arsenałem ma dobre tempo. 90 minut dość szybko zeszło, dużym plusem jest to, że jak trzeba to bywa dosyć lekki. Polski film o patriotyzmie i zero ton martyrologii? Łał.
Realizacyjnie bez zarzutu, ale w tamtym czasie potrafili zrobić przekonywujący film historyczny z rozmachem, gdzie jedyny materiał archiwalny to kronika Generalnej Guberni oglądana przez ludzi na ulicy (zamiast być chamsko wklejona w obraz). Strzelanina dobrze pokazana, są nawet płonący kaskaderzy. Kopia cyfrowa po digitalizacji, ale cieszy mnie, że zawarli napisy pod spodem. No i Niemców grali autentyczni Niemcy.
Co miałbym skrytykować aktorstwo głównych bohaterów takie sobie. I Sani z Gumisiów jako narzeczona jednego z harcerzy służy do wzdychania i bycia zakochaną.
9/10 i spokojnie bym puścił to na lekcjach szkolnych.
12-06-2022, 18:14 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-06-2022, 18:15 przez OGPUEE.)





