Avatar: Legenda Aanga - amerykańskie anime. Kobieta od dluższego czasu namawiała mnie na obejrzenie i w końcu uległem. Póki co niestety baja jest dla mnie zbyt infantylna. Od pierwszego odcinka czułem, że głownym bohaterom nie ma prawa sie nic stać, bo chronić ich będzie fabuła i rzeczywiście tak jest. Grupa przyjacioł wychodzi cało w każdych możliwych opresji - można w nich strzelać ogniami, zwalać lawiny skalne - wszystko to zostanie zripostowane wiatrami Aanga i wyśmiane przez Sokke. Jestem na 9 odc 2 sezonu ( w całości spodobał mi sie tylko jeden odcinek - ten westernowy z Zuko ratującym rodzine wieśniaków, swoja drogą najciekawsza postać, obstawiam się jednak, że zostanie przyjacielem Aanga). Pytanie - jeśli na tym etapie Avatar średnio mi to podchodzi, głownie przez to, że jest ewidentnie skierowany do 10 letnich dzieci, to jest sens dalej to oglądać? Jakakolwiek głowna postać zginie do końca trwania serialu? Czeka mnie jakis plot twist, który wynagrodzi mi te, jak dotąd, rozczarowujące doznania? Pytam, bo bądź co bądź, jest to kultowa baja, pojawiająca sie w wielu zestawieniach najlepszych animowanych seriali, a i sam Netflix po raz pierwszy w historii swoich adaptacji filmowych postanowił nie obsadzać żadnej głownej roli murzynem (!), co mi bardzo imponuje.
Youniverse
16-06-2022, 18:48 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-06-2022, 00:26 przez Bartholomew.)






