"Soul" jest naprawdę dobre - też byłem sceptyczny nastawiony, a okazało się, że to kapitalny film.
Mam natomiast problem z "Toy Story 4" - ostatnio obejrzałem sobie ten film i szczerze powiedziawszy podobał mi się średnio. Co prawda zachwyca warstwą wizualną - w ogóle postać Boo to chyba szczyt szczytów, jeśli chodzi o wykreowanie komputerowej postaci w takiej animacji, te detale związane ze światłem odbijającym się od porcelanowej twarzy, no coś pięknego - ale fabularnie film całkowicie zbędny, niby coś wnoszący do uniwersum, ale jednak nie na tyle, żebym uznał go za potrzebny. Wczoraj posłuchałem natomiast podcastu Oleszczyka na temat tego tytułu i nieco zmienił moje postrzeganie - wątek żegnania się rodzica z dzieckiem, które musi wreszcie wyfrunąć z gniazda, akceptacji siebie czy wreszcie wątek samobójstwa, to jednak grubsza sprawa. Nie mam jednak ochoty na powtórkę czego nie mogę powiedzieć o poprzednich trzech częściach. Przed pierwszym spotkaniem z czwórką powtórzyłem trójkę i kurde - to było tak cudowne zwieńczenie serii z taką emocjonalna bombą na koniec, która jest na poziomie tej z początku "Up".
A tak w ogóle twórcy "Astrala" postanowili zrobić nową wersję montażu z "Up", ale im całkowicie nie pykło. Zero emocji, zero poruszenia, no spływa po człowieku totalnie, do tego pozostawia niesmak, bo właśnie wtedy mamy tę scenę z lesbijkami :)
Mam natomiast problem z "Toy Story 4" - ostatnio obejrzałem sobie ten film i szczerze powiedziawszy podobał mi się średnio. Co prawda zachwyca warstwą wizualną - w ogóle postać Boo to chyba szczyt szczytów, jeśli chodzi o wykreowanie komputerowej postaci w takiej animacji, te detale związane ze światłem odbijającym się od porcelanowej twarzy, no coś pięknego - ale fabularnie film całkowicie zbędny, niby coś wnoszący do uniwersum, ale jednak nie na tyle, żebym uznał go za potrzebny. Wczoraj posłuchałem natomiast podcastu Oleszczyka na temat tego tytułu i nieco zmienił moje postrzeganie - wątek żegnania się rodzica z dzieckiem, które musi wreszcie wyfrunąć z gniazda, akceptacji siebie czy wreszcie wątek samobójstwa, to jednak grubsza sprawa. Nie mam jednak ochoty na powtórkę czego nie mogę powiedzieć o poprzednich trzech częściach. Przed pierwszym spotkaniem z czwórką powtórzyłem trójkę i kurde - to było tak cudowne zwieńczenie serii z taką emocjonalna bombą na koniec, która jest na poziomie tej z początku "Up".
A tak w ogóle twórcy "Astrala" postanowili zrobić nową wersję montażu z "Up", ale im całkowicie nie pykło. Zero emocji, zero poruszenia, no spływa po człowieku totalnie, do tego pozostawia niesmak, bo właśnie wtedy mamy tę scenę z lesbijkami :)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
21-06-2022, 11:38





