No i po prostu dobrego kina oczekuję po tym filmie. Nie tego, że zachwyci mnie oparta na subiektywnych retrospekcjach skomplikowana struktura narracyjna. Że wstrząsną mną nowatorskie zdjęcia, z rozmachem wykorzystujące głębię ostrości i oryginalne ustawienia kamery. Że nie będę mógł wyjść z podziwu nad wyjątkowo kreatywnym wykorzystaniem dźwięku. Że będzie mi zapierać dech w piersi łamigłówka z dokumentalnie stylizowanych fragmentów. Że będę cmokał z zachwytu nad genialnym wykorzystaniem montażu wewnątrzkadrowego i szybkich zmian perspektywy. Nie sądzę, żebym to wszystko zauważył i pochylił się nad tym w głębokiej zadumie. Ani żeby w ogóle wywarło to na mnie przełomowe, niezapomniane wrażenie. Jestem na 99% pewien, że po tym filmie nie zmieni się moje postrzeganie kina. Za krótki w uszach kinoman jestem na takie cymesy. Jeśli ten film jest tak rewolucyjny, to niech sobie będzie, nie mam nic przeciwko temu. Mam ten film w planach i w końcu go obejrzę, bo zwyczajnie chcę. Ale... nie dziś. Dzisiaj mam ochotę na Jasia Fasolę. Inaczej mówiąc: video meliora proboque, deteriora sequor. 8)
23-06-2008, 18:38





