Ja jestem w trakcie oglądania, więc może coś się jeszcze zmieni, ale pod względem plenerów, to Boba wypada lepiej. Mos Espa jest pokazana jak pustynna metropolia, miasto żyje, są różne miejscówki, jakiś rozległe plany. W Mando zawsze miałem wrażenie, że każde miasto ma jedną ulicę i jedną miejscówkę na krzyż. Może to wynikać z faktu, że jak na razie cała fabuła Fetta toczy się na pustynnej planecie, więc siłą rzeczy miejsc do pokazania więcej. Mando jednak latał między planetami. I żeby było jasne - drugi sezon Mando to ogólnie naprawdę dobra rzecz.
Co do Tuskenów - ja generalnie lubię takie pustynne klimaty. Jedyne co mi zgrzyta, to robienie z nich bohaterów w gruncie rzeczy pozytywnych. Przy czym nie jest to argument dyskwalifikujący, bo ogląda się to dobrze.
Natomiast ten żałosny gang na plastikowych motorach to rasowy facepalm
Co do Tuskenów - ja generalnie lubię takie pustynne klimaty. Jedyne co mi zgrzyta, to robienie z nich bohaterów w gruncie rzeczy pozytywnych. Przy czym nie jest to argument dyskwalifikujący, bo ogląda się to dobrze.
Natomiast ten żałosny gang na plastikowych motorach to rasowy facepalm
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.
23-06-2022, 14:17 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-06-2022, 14:18 przez Dirk.)





