I ten sam złol zmarł w innych okolicznościach.
Piotruś Królik (2018) - generał Hux bijący się z królikiem… nie sądziłem, że kiedykolwiek to ujrzę bądź napiszę o tym. I o dziwo jak na film kręcony na modłę aktorskich Alvinów i wiewiórek czy innych Smerfów (brrr…) wyszedł przyzwoicie. Jednak domyślam się, czemu trailer miał negatywny odbiór. Twórczość Beatrix Potter trochę była bardziej subtelna i można się sugerować, że ona właśnie się przewraca w grobie, gdyż film to aktorska wersja kreskówek z Królikiem Bugsem i Yosemite Samem. I momentami nawet mrocznawa, bo stary grzyb McGregor zszedł nagle na zawał, a króliki nie słyszały "o zmarłych się źle nie mówi", bo po chwili plądrują mu ogród i robią pijacką imprezę w jego domu :D. Kreskówkowość też widać w trzecim akcie, gdy McGregor jedzie do ukochanej po rozstaniu w trzecim akcie w akompaniancie smętnej piosenki. I nikt nie kwestionuje, że zwierzęta noszą ubrania :). Co mi się podoba, to fakt że film okazał się całkiem zabawny. Mało jednak tej stylistyki charakteryzującej inne live action wersje rysunkowych klasyków - zero nawiązań do popkultury, brak klozetowego humoru i o ile pojawiają rapujące wróble (cóż, oryginalnie pochodzą z Afryki ;)), to zawsze obrywają jakimś kamieniem w komediowy sposób (co dla mnie jest prztyk w te wszystkie cool-ziomalskie momenty). Domhnall Gleeson był genialny jako McGregor i spokojnie by się odnalazł w jakimś programie dla dzieci jako złoczyńca. Animacja zwierząt jednak nieco widoczna, ale wygląda generalnie przyzwoicie, no i zwierzęta wyglądają jak zwierzęta i prezentują uroczo. No, ale wszystkie króliki z wyjątkiem Januarego Q. Irontaila są urocze (Wodnikowego wzgórza jeszcze nie widziałem) i choć wychodzą na złośliwców, to dają się lubić.
8/10
Najlepszy żart w filmie? Mysz mówiąca, że Londyn jest jednym z najpiękniejszych miast świata :).
Piotruś Królik (2018) - generał Hux bijący się z królikiem… nie sądziłem, że kiedykolwiek to ujrzę bądź napiszę o tym. I o dziwo jak na film kręcony na modłę aktorskich Alvinów i wiewiórek czy innych Smerfów (brrr…) wyszedł przyzwoicie. Jednak domyślam się, czemu trailer miał negatywny odbiór. Twórczość Beatrix Potter trochę była bardziej subtelna i można się sugerować, że ona właśnie się przewraca w grobie, gdyż film to aktorska wersja kreskówek z Królikiem Bugsem i Yosemite Samem. I momentami nawet mrocznawa, bo stary grzyb McGregor zszedł nagle na zawał, a króliki nie słyszały "o zmarłych się źle nie mówi", bo po chwili plądrują mu ogród i robią pijacką imprezę w jego domu :D. Kreskówkowość też widać w trzecim akcie, gdy McGregor jedzie do ukochanej po rozstaniu w trzecim akcie w akompaniancie smętnej piosenki. I nikt nie kwestionuje, że zwierzęta noszą ubrania :). Co mi się podoba, to fakt że film okazał się całkiem zabawny. Mało jednak tej stylistyki charakteryzującej inne live action wersje rysunkowych klasyków - zero nawiązań do popkultury, brak klozetowego humoru i o ile pojawiają rapujące wróble (cóż, oryginalnie pochodzą z Afryki ;)), to zawsze obrywają jakimś kamieniem w komediowy sposób (co dla mnie jest prztyk w te wszystkie cool-ziomalskie momenty). Domhnall Gleeson był genialny jako McGregor i spokojnie by się odnalazł w jakimś programie dla dzieci jako złoczyńca. Animacja zwierząt jednak nieco widoczna, ale wygląda generalnie przyzwoicie, no i zwierzęta wyglądają jak zwierzęta i prezentują uroczo. No, ale wszystkie króliki z wyjątkiem Januarego Q. Irontaila są urocze (Wodnikowego wzgórza jeszcze nie widziałem) i choć wychodzą na złośliwców, to dają się lubić.
8/10
Najlepszy żart w filmie? Mysz mówiąca, że Londyn jest jednym z najpiękniejszych miast świata :).
26-06-2022, 22:03 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-06-2022, 16:45 przez OGPUEE.)






